Po drugiej stronie książki

Ewa Popielarz
undefined
Feb 7, 2025 • 36min

PDSK#044 Nie boję się zadawać pytań. Rozmowa z Jolantą Adamczak (podcast)

„Cześć, Ewa! Zastanawiam się nad dołączeniem do Akademii, ale obawiam się, że będę tam najstarsza. W tym roku kończę X lat. Już za późno na zmianę zawodu”. Wiesz, ile takich maili dostaję przed startem każdej edycji Akademii korekty tekstu? Za dużo. Jak myślisz, jaka liczba najczęściej pojawia się w miejscu iksa? Siedemdziesiąt, sześćdziesiąt lat? Może się zdziwisz, ale bardzo często piszą do mnie dziewczyny 40-letnie albo młodsze ode mnie. Mam nadzieję, że ten odcinek podcastu pokaże Ci, że warto walczyć o swoje marzenia, niezależnie od wieku! Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Gościni odcinka: Jolanta Adamczak Redaktorka i korektorka tekstów wszelakich. Zajmuje się tym nieco ponad dwa lata. Ukończyła AKT V, a egzamin zdała w AKT VI. Pierwszy rok pracowała pro bono, a raczej były to usługi barterowe, bo od klientek uzyskała niezłe opinie, kontakty, a jednej z pisarek zrobiła redakcję nowej powieści, tym razem w ramach usługi płatnej! Z uwagą i zaangażowaniem uwielbia czytać, tak samo jak pomagać ludziom. Co ważne – nie znosi być na świeczniku, woli stać w cieniu, a przy tym mieć poczucie sprawstwa i wpływu na proces tworzenia i efekt. Od wielu lat pracuje jako pedagog, terapeuta i oligofrenopedagog (w gimnazjum, szkole podstawowej, a teraz w technikum). W międzyczasie zajmowała się doradztwem zawodowym, diagnostyką pedagogiczną, tutoringiem oraz wspieraniem podopiecznych rodzin zastępczych w procesie usamodzielniania się. Od lat stara się towarzyszyć dzieciom i młodzieży w ich rozwoju, jednocześnie sama wciąż się rozwijając. Jest osobą godną zaufania i wspierającą, która potrafi pomóc, nie naruszając przy tym niczyich granic. Jak można się domyślić, pracuje na etacie, a redakcja i korekta jest jej drugą pracą. Drugą, bo później podjętą, ale w sercu obecnie pierwszą. W pracy redakcyjnej kieruje się empatią w stosunku do autora i jego twórczości, dba o to, aby każdy tekst wyszedł spod jej rąk jak najlepszy. Jolę znajdziesz tutaj: strona internetowa Facebook Instagram LinkedIn Plan odcinka Jak znaleźć w sobie odwagę do zmiany życia zawodowego w „dojrzałym” wieku Plusy pracy pro bono Odkryj własne tempo działania Współpraca z self-publisherami vs współpraca z wydawnictwem Największe wyzwanie w pracy korektorki Wskazówki dla przyszłych kursantów Akademii korekty tekstu Podsumowanie odcinka #044: Nie boję się zadawać pytań. Rozmowa z Jolantą Adamczak „Czy nie jestem za stara na zmianę zawodu?” – to pytanie, które słyszę przed każdą edycją Akademii korekty tekstu. Często zadają je kobiety 40-letnie, a nawet młodsze. W tym odcinku podcastu rozmawiam z Jolantą Adamczak, która udowadnia, że na naukę i nowe zawodowe wyzwania nigdy nie jest za późno. Jola jest babcią, korektorką i osobą, która nie boi się zadawać pytań – to właśnie ta cecha pozwoliła jej odnaleźć się w świecie korekty. Jak sama podkreśla: „Z wiekiem nie tracimy zdolności do nauki. Wręcz przeciwnie – uczymy się mądrzej, świadomiej i z większą determinacją”. Pierwsze kroki – praca pro bono jako sposób na zdobycie doświadczenia Jola zaczynała swoją przygodę z korektą od pracy pro bono. Czy warto oferować swoje usługi bez wynagrodzenia finansowego? W jej przypadku był to świetny sposób na zdobycie pierwszych doświadczeń i wyrobienie sobie kontaktów. „Zyskujesz w ten sposób nie tylko umiejętności, ale też pewność siebie” – tłumaczy Jola. Dla niej ta strategia okazała się kluczowa w budowaniu kariery. „Nie czekałam, aż ktoś mi da szansę – stworzyłam ją sobie sama”. Własne tempo i konsekwencja w działaniu Rozwój w nowej branży nie musi oznaczać błyskawicznych zmian. Jola działa w swoim tempie – stopniowo uczyła się nowych rzeczy, budowała swoją ofertę, zakładała stronę internetową i rozwijała social media. A dziś wygląda, jakby na Instagramie czuła się jak ryba w wodzie! Rolki i relacje Joli regularnie pojawiają się w moim feedzie! Nawet kiedy stawiamy małe kroki, to każdy z nich przybliża nas do celu. A satysfakcja, jaką daje nauka, i świadomość, że zmierzamy w kierunku, który sami wybraliśmy, mogą być świetną motywacją. Jola podsumowuje: „Nie porównuję się do innych – idę swoją drogą, w swoim tempie”. Praca z self-publisherami i wydawnictwami – co wybrać? Jola ma doświadczenie zarówno we współpracy z self-publisherami, jak i wydawnictwami, w tym z wydawnictwem Wilga. Który model pracy bardziej jej odpowiada? Jak można się spodziewać, każdy ma swoje plusy i minusy – self-publisherzy często dają redaktorom większą swobodę działania, ale wymagają przy tym bardziej kompleksowego wsparcia. „Dzięki pracy z self-publisherami mam większy wpływ na cały proces – to dla mnie duża wartość”. Współpraca z wydawnictwem to z kolei większa stabilność przychodów, ale i mniej elastyczności, bo trzeba się dostosować do procedur. Dla Joli idealnym rozwiązaniem okazało się łączenie obu form – dzięki temu ma różnorodne zlecenia i zapewnioną elastyczność w pracy. Największe wyzwania na drodze do bycia korektorką Zmiana zawodu wiąże się z wyzwaniami – to oczywiste. Jola podkreśla, że dla niej największym wyzwaniem było przełamanie obaw przed byciem nowicjuszką. Ale przy tym dodaje: „Nie bałam się pytać, bo wiedziałam, że to jedyna droga do nauki”. Niepewność towarzyszy każdemu na początku nowej ścieżki kariery. Warto traktować ją jako naturalny etap rozwoju. „Jeśli nie pytasz, nie uczysz się. A ja chciałam się uczyć – i nadal chcę!” Wskazówki dla przyszłych korektorów Na koniec poprosiłam Jolę o podzielenie się radami dla tych, którzy rozważają dołączenie do Akademii korekty tekstu. Pewnie się już domyślasz, co podkreśliła szczególnie mocno. Nie bój się zadawać pytań, działaj w swoim tempie i nie czekaj na idealny moment – ten nigdy nie nadejdzie. Jeśli marzysz o pracy korektora, warto zacząć już teraz. „Zacznij dziś. Nawet jeśli masz zrobić tylko jedną małą rzecz – to już krok do przodu”. The post PDSK#044 Nie boję się zadawać pytań. Rozmowa z Jolantą Adamczak (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Feb 2, 2025 • 39min

PDSK#043 Jak nie teraz, to kiedy? Rozmowa z Anią Suchańską (podcast)

W naszej podróży po historiach absolwentek Akademii korekty tekstu dotarliśmy już do edycji czwartej. Historia Ani Suchańskiej jest wyjątkowa. Ta dziewczyna działa z prędkością, jakiej każdy z nas mógłby jej pozazdrościć. Studia, pierwsze praktyki w wydawnictwie, Akademia, kolejne zlecenia, działalność, e-book… Ania idzie jak burza. Co ją motywuje na tej drodze? Czy się nie boi? Zapraszam Cię na szczerą rozmowę o realizacji swoich marzeń. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Gościni odcinka: Ania Suchańska Ania z Warsztatu Słów – redaktorka i korektorka. Ukończyła studia na kierunku filologia polska (specjalność edytorstwo) na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie oraz Akademię korekty tekstu. Od 2021 roku prowadzi własną działalność i zajmuje się redakcją na pełen etat. W 2024 roku wydała swojego pierwszego e-booka Mam tekst i co dalej? Proces redakcyjny krok po kroku, w którym dzieli się swoim doświadczeniem. Anię znajdziesz tutaj: strona internetowa Facebook Instagram TikTok Plan odcinka Efekt WOW – jak go osiągnąć Po co Akademia korekty tekstu absolwentce edytorstwa Redakcja książek z gatunku YA Współpraca z portalem świadczącym usługi redakcyjne – czy to dobra droga dla korektorki Własna działalność – czy jest się czego bać Od redaktorki do autorki Szczerze o przychodach Wskazówki dla osób, które chcą dołączyć do Akademii korekty tekstu Podsumowanie odcinka #043: Jak nie teraz, to kiedy? Rozmowa z Anią Suchańską Czy można skończyć polonistykę, znaleźć pierwsze zlecenia, założyć działalność i wydać e-book, a to wszystko w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy? Można. Ania Suchańska jest na to najlepszym dowodem. W naszej rozmowie opowiedziała mi o swojej drodze od studiów edytorskich do założenia prosperującej firmy. Zapytałam też, jaką rolę odegrała w tym procesie Akademia korekty tekstu i jak Ania przezwyciężyła strach, który musiał jej towarzyszyć przy podejmowaniu tych trudnych decyzji. Jeśli myślisz o karierze korektora, ale nie wiesz, czy od czego zacząć i czy ta droga kariery w ogóle się opłaca – posłuchaj historii absolwentki IV edycji Akademii korekty tekstu. Studia czy Akademia? A może jedno i drugie? Ania ukończyła polonistykę o specjalności edytorskiej. Na koniec studiów miała już pierwsze korekty na koncie, ale mimo to zapisała się do Akademii korekty tekstu. Po co? „Przede wszystkim chciałam uporządkować swoją wiedzę. Na studiach dostałam solidną dawkę teorii, ale brakowało mi praktyki i pewności siebie. Akademia pomogła mi to wszystko poukładać i dała mi kopa, żeby ruszyć z miejsca”. To częsty scenariusz – studia uczą analizować rękopisy sprzed stu lat, ale zwykle na kierunkach edytorskich nie nauczysz się, jak zapisać dialog we współczesnej powieści. Kiedy będziesz analizować ofertę studiów edytorskich, sprawdź, na ile praktyczne są proponowane na danej uczelni zajęcia. Albo weź pod uwagę, że po studiach trzeba będzie nauczyć się jeszcze korekty i redakcji od bardziej życiowej strony. Czy specjalizacja ma sens? Ania redaguje dziś głównie książki z gatunku Young Adult. Czy to świadoma decyzja, czy raczej przypadek? „Ta nisza sama mnie znalazła. Pierwsze praktyki odbyłam w wydawnictwie, które specjalizowało się w YA. Po czasie zaczęłam świadomie wybierać wydawców, z którymi chcę współpracować”. Specjalizacja daje redaktorowi nie tylko większą swobodę i pewność (bo wiesz, na co zwracać uwagę w danym gatunku), ale też rozpoznawalność. Klienci często sprawdzają, czy redaktor/korektor miał już do czynienia z tekstami danego typu. Od praktyk po własną firmę – skok na głęboką wodę Jeszcze w trakcie Akademii, dokładnie 2 listopada, Ania założyła działalność. Nie czekała latami, nie analizowała tego w nieskończoność. Po prostu uznała, że to najlepszy moment. „Czy się bałam? No jasne! Ale powiedziałam sobie: jeśli nie teraz, to kiedy? Mieszkałam jeszcze z rodzicami, nie miałam dużych zobowiązań, więc ryzyko było minimalne. Stwierdziłam, że spróbuję i zrobię wszystko, żeby nigdy nie musieć zamykać firmy”. Dwa lata później firma Ani ma się świetnie, a ona – jak sama mówi – nie zamieniłaby tej pracy na żadną inną. E-book, czyli odpowiedź na pytania autorów W 2024 roku Ania wydała e-book pod tytułem Mam tekst i co dalej? Proces redakcyjny krok po kroku. Skąd ten pomysł? Okazuje się, że często dostawała od autorów te same pytania. „Pomyślałam, że zamiast każdemu tłumaczyć osobno, lepiej będzie zebrać odpowiedzi w jednym miejscu. I tak powstał e-book – praktyczny przewodnik po współpracy z redaktorem”. Co ciekawe, do napisania e-booka ostatecznie przekonała ją… księgowa. „Po prostu rzuciła: «Ania, napisz!» – i pomysł zaczął mi się kotłować w głowie. W końcu uznałam, że faktycznie mogę to zrobić”. Ile można zarobić na redakcji? O finansach w branży redakcyjnej mówi się mało, ale Ania nie ma problemu z dzieleniem się liczbami. „Zarabiam od 6 do 8 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Co ważne – moje przychody rosną z roku na rok”. To informacja, która powinna uspokoić wszystkich, którzy myślą, że w pracy z tekstem można zarobić co najwyżej na waciki. Przykład Ani pokazuje, że jest inaczej. Ale oczywiście dojście do zadowalających rezultatów wymaga czasu, wysiłku i odwagi! Czy Akademia jest dla Ciebie? Na koniec rozmowy zapytałam Anię, co powiedziałaby osobom, które zastanawiają się nad dołączeniem do Akademii. „Przede wszystkim warto się zastanowić, czy lubisz czytać i czy masz oko do szczegółów. Bo redakcja to nie tylko poprawianie przecinków – to też wnikliwa analiza tekstu. Jeśli masz wątpliwości, napisz do Ewy – ja tak zrobiłam i dostałam 15-minutowe nagranie głosowe z odpowiedzią!” Potwierdzam! Jeśli masz wątpliwości – pytaj. Napisz do mnie (czekam pod adresem kontakt@ewapopielarz.pl), przedstaw mi swoją sytuację, powiedz, co Cię nurtuje, a ja postaram się jak najlepiej i jak najbardziej wyczerpująco odpowiedzieć. A jeśli chcesz pójść drogą Ani, może czas zadać sobie pytanie: „Jak nie teraz, to kiedy?”. The post PDSK#043 Jak nie teraz, to kiedy? Rozmowa z Anią Suchańską (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Jan 24, 2025 • 59min

PDSK#042 Wyrzuciłam ze swojego słownika słowo „błąd”. Rozmowa z Elą Wołoszyńską-Wiśniewską (podcast)

Jaki obraz masz przed oczami, kiedy myślisz o pracy korektora? Być może kojarzy Ci się ze żmudnym wyszukiwaniem literówek i źle postawionych przecinków. Może widzisz biblioteczkę pełną słowników, które trzeba znać na pamięć, żeby móc pracować w tym zawodzie. Może masz przed oczami stosy kartek, a może wygodny fotel, w którym zasiadasz z kubkiem kawy, żeby oddać się redakcji powieści. W każdym z tych obrazów jest ziarenko prawdy, ale żaden z nich nie wyczerpuje możliwości, jakie daje ten zawód. Dziś to nie ja będę Cię o nich przekonywać. O swojej wizji pracy redakcyjnej opowie absolwentka III edycji Akademii korekty tekstu – Ela Wołoszyńska-Wiśniewska. Redaktorka, która od samego początku idzie odważnie pod prąd i konsekwentnie realizuje swoje marzenie o pracy ze słowami. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Gościni odcinka: Ela Wołoszyńska-Wiśniewska Warszawianka z urodzenia. Warmiaczka z wyboru. Żona i mama. Zakochana w Finlandii. Z Finami dzieli miłość do przyrody i kawy. Fascynują ją języki obce oraz możliwości, jakie daje ich znajomość – biegle posługuje się angielskim, zna niemiecki oraz rosyjski, „liznęła” hiszpańskiego, a teraz uczy się fińskiego. Smykałkę do języka polskiego odziedziczyła po pradziadkach dziennikarzach, dziadku piszącym podręczniki oraz mamie korektorce (którą z ciekawością podglądała przy pracy). Od dziecka lubiła czytać, a w pewnym momencie jej analityczny umysł zaczął wyłapywać w czytanych tekstach błędy językowe. I tak wstąpiła na ścieżkę pracy z ludźmi oraz ich słowami. Uczestniczka III edycji Akademii korekty tekstu. Od połowy 2021 roku działa jako Akuszerka Słów i pomaga słowom narodzić się na nowo. Redaktorka oraz korektorka, a od niedawna również tłumaczka. Mentorka twórców – wspiera ich w spełnianiu marzeń o własnej książce lub wyczekiwanym e-booku. Elę znajdziesz tutaj: strona internetowa Instagram Facebook Plan odcinka Rodzinna tradycja pracy z tekstem Nauka korekty z małym dzieckiem u boku – jak to pogodzić? Skok na głęboką wodę – własna działalność Jak zdobywać zlecenia bez strony internetowej i social mediów Zakończenie współpracy a wiara we własne kompetencje Ile zarabia korektorka zadowolona ze swojej pracy Dywersyfikacja przychodów – co jeszcze można robić, mając umiejętności językowe Wskazówki dla osób, które chcą dołączyć do Akademii korekty tekstu The post PDSK#042 Wyrzuciłam ze swojego słownika słowo „błąd”. Rozmowa z Elą Wołoszyńską-Wiśniewską (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Jan 17, 2025 • 51min

PDSK#041 W Akademii poznałam swoje redapsiółki. Rozmowa z Moniką Pertek-Koprowską (podcast)

Najlepsze w pracy ze słowami jest to, że można ją dostosować do swoich pasji. Monika, którą za chwilę usłyszysz, mówi o sobie: „Znam się na poezji, żyją nią, jestem poezją”. Uwielbia też Grecję i wszystko, co z nią związane. I wiesz co? Monika redaguje tomiki poezji, spod jej redakcyjnych rąk wyszedł też przewodnik po Atenach i czasopismo o tematyce związanej z Grecją. Wyobrażasz sobie taką pracę? Taką, która jest przedłużeniem Twoich zainteresowań i pasji? Posłuchaj, jak opowiada o tym absolwentka II edycji Akademii korekty tekstu – Monika Pertek-Koprowska. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Gościni odcinka: Monika Pertek-Koprowska Redaktorka, korektorka, poetka i pisarka, a nawet polonistka i logopedka. Upiększaniem tekstów zajmuje się od czterech lat, redaguje głównie beletrystykę i poezję. Interesuje ją nie tylko język, lecz także struktura dzieła literackiego. Poprawiane treści czyta wnikliwie, od początku do końca jest w stałym kontakcie z autorem. Pracuje głównie z self-publisherami. Monikę znajdziesz tutaj: Instagram Facebook Strona WWW Plan odcinka Jak logopedka i nauczycielka polskiego została korektorką Korekta poezji jako idealna nisza dla korektorki Czy można redagować poezję Praca na własnych warunkach – czy to jest możliwe Jak przekuć pasję w dochodowy zawód Wskazówki dla osób, które chciałyby zacząć przygodę z korektą The post PDSK#041 W Akademii poznałam swoje redapsiółki. Rozmowa z Moniką Pertek-Koprowską (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Jan 10, 2025 • 45min

PDSK#040 Pomógł mi pracoholizm. Rozmowa z Agatą Borowską (podcast)

Pięć lat temu po raz pierwszy głośno powiedziałam, że w sieci pojawi się nowy kurs. To był pamiętny pandemiczny rok 2020. W walentynki wystartowała Akademia korekty tekstu – edycja pierwsza. Dziś do podcastu zaprosiłam jedną z osób, które mi wtedy zaufały. Ten odcinek otworzy serię spotkań z absolwentami siedmiu dotychczasowych edycji Akademii. Bardzo się cieszę, że to Agata Borowska poszła na pierwszy ogień, bo Agata… nie pracuje już jako korektorka. Agacie możesz oddelegować content marketing – zaplanuje i przygotuje dla Ciebie treści do sociali i na blog. Możesz skorzystać z jej usług copywriterskich, przygotuje dla Ciebie też opisy i napisy do podcastów i filmów. Sama również nagrywa podcast. A to tylko część kwestii, w których Agata pomaga swoim klientom. Jak widzisz – ich wspólnym mianownikiem są słowa. Czy moja rozmówczyni nie żałuje swojej decyzji o dołączeniu do Akademii? Zaraz się przekonamy. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Gościni odcinka: Agata Borowska Soloprzedsiębiorczyni, copywriterka, twórczyni internetowa. Wspiera biznesy klientów usługami content marketingu. Entuzjastka regularnych treści. Chcesz tworzyć content bez presji i w zgodzie ze sobą? Agata Cię do tego zmobilizuje! Agatę znajdziesz tutaj: Instagram Podcast Strona WWW Plan odcinka Od tworzenia artykułów na blogi, przez Akademię, do… Jak Akademia korekty tekstu przydaje się w copywritingu Znaczenie networkingu i społeczności Social media i blog – miły dodatek czy konieczność dla freelancera? Budowanie firmy z dziećmi u boku – jak to jest możliwe? AI to zagrożenie czy nowe możliwości Wskazówki dla przyszłych kursantów Akademii korekty tekstu The post PDSK#040 Pomógł mi pracoholizm. Rozmowa z Agatą Borowską (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Jan 3, 2025 • 52min

PDSK#039 Ile zarabia korektor? (podcast)

Dostałam jakiś czas temu mail, którego autorka pisała, że na korekcie nie da się zarobić, więc bez sensu próbować wchodzić do tego zawodu. I miałam jedną myśl: „Naprawdę? Skąd ta pewność? Bo ktoś w internecie tak powiedział? I chcesz przez to porzucić swoje marzenia o pracy z tekstem?”. Prawda jest taka, że w sieci rzadko się mówi o dobrych zarobkach. Częściej wylewa się frustrację na te złe. Czy to naprawdę możliwe, że setki korektorów przymierają głodem? W tym podcaście przyjrzymy się zarobkom korektorów. Powiem Ci, od czego zależą i podam konkretne kwoty. Dowiesz się, jakie miałam wyniki finansowe w roku, kiedy zaczynałam, w roku, kiedy założyłam firmę, i w roku 2024. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Plan odcinka Co się składa na wycenę korekty Stawki korektorów Jak ocenić, czy stawka jest opłacalna Czy zarobki korektorów są niskie Moje zarobki w latach 2006–2024 Ile można zarobić w wydawnictwie Jak stworzyć dobrą ofertę Jak nauczyć się korekty The post PDSK#039 Ile zarabia korektor? (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Dec 6, 2024 • 58min

PDSK#038 Moja współpraca z korektorką. Rozmowa z mężem (podcast)

Trzy lata temu usiedliśmy na kanapie w tak zwanym pokoju z książkami, jak nasze dzieci nazywają nasz duży pokój z biblioteczką, i nagraliśmy świąteczny odcinek podcastu, zatytułowany „Moje życie z korektorką”. Przyszedł czas na powtórkę. Wiele się przez te trzy lata zmieniło, między innymi to, że zaczęliśmy ze sobą… współpracować. Nie tylko jako mąż i żona, ale też jako osoby działające wspólnie na rzecz jednej firmy. Zapraszam Was do wysłuchania specjalnego odcinka podcastu Po drugiej stronie książki. Odcinka, do którego zaprosiłam mojego męża i współpracownika. Pierwszą rolę sprawuje od kilkunastu lat, drugą od kilku miesięcy. Czy w którejś czuje się albo sprawdza lepiej? Czy w ogóle da się je połączyć? Posłuchajcie! Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | InneMontaż: Studio Duro Gość odcinka: Szczepan Popielarz Plan odcinka Co się zmieniło przez 3 lata Początki współpracy Pytanie jak na rozmowie kwalifikacyjnej Praca na etacie a praca na freelansie Kto zajmuje się domem Jak skutecznie współpracować w małżeństwie i w pracy Kliknij TUTAJ i zobacz wersję wideo na YouTubie! The post PDSK#038 Moja współpraca z korektorką. Rozmowa z mężem (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Aug 23, 2024 • 1h 21min

PDSK#037 Jak zarabiać więcej i nie zwariować. Rozmowa z Danką Piasecką (podcast)

Jak to jest, że jedni działają, przechodzą od projektu do projektu i realizują swoje cele, a inni – nie mniej zdolni – wciąż tkwią w miejscu i boją się wykonać pierwszy krok? Czy tym pierwszym jest z jakiegoś powodu łatwiej? Mają fory, plecy, ktoś im pomaga? Oczywiście nie bez znaczenia jest kwestia pewnych charakterologicznych predyspozycji, ale jedno mogę Wam powiedzieć z całą pewnością – wszystkim jest trudno. Niektórzy z nas po prostu decydują się działać mimo tego. W dzisiejszym odcinku będę rozmawiać z Danką Piasecką – przedsiębiorczynią, mentorką i doradczynią biznesową. Danka pomaga układać biznes tak, żeby zarabiał (i pozwalał żyć). Wszędzie dostrzega potencjał zwiększania zysków i pokazuje, jak go wykorzystać. Zanim zaczniesz się wsłuchiwać w naszą rozmowę, chciałabym Cię poprosić o jedno. Nie zakładaj z góry, że to nie jest dla Ciebie. Że nie masz predyspozycji do prowadzenia firmy, bo – coś tam. Uwierz mi: jeśli wymieniłabym teraz wszystkie moje ograniczenia, wyszłoby na to, że ja też nie mam takich predyspozycji. Za grosz. A jednak moja firma skończyła niedawno 8 lat. Bo działam pomimo. I rozmawiam z takimi ludźmi jak Danka. Mam nadzieję, że nasza rozmowa Ciebie też zainspiruje do działania. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Gościni odcinka: Danuta Piasecka Przedsiębiorczyni, mentorka i doradczyni biznesowa, założycielka Szkoły Prezesek. Pomaga ułożyć biznes tak, aby zarabiał (i pozwalał żyć). Wszędzie dostrzega potencjał zwiększania zysków i pokazuje, jak go wykorzystać. Dankę znajdziesz tutaj. Plan odcinka Nasze własne zasoby – czym są i dlaczego warto je sobie wypisać Mental – jak go rozumieć w kontekście budowania własnej firmy „Jestem niewystarczająca”, inni są lepsi Czy naprawdę nie ma czegoś takiego jak „konkurencja”? Biznes, przedsiębiorczość, prezeska – jak zacząć się identyfikować z tymi słowami Klient nasz pan? Jak znaleźć klientów bez poczucia, że się komuś narzucamy Co Ci da dołączenie do Szkoły Prezesek Ciężka praca – konieczność czy pułapka Jak ruszyć z miejsca, w którym nie jest nam dobrze Jak dobierać mentorów i osoby do pomocy Transkrypcja podcastu #037 Jak zarabiać więcej i nie zwariować. Rozmowa z Danką Piasecką (w przygotowaniu) The post PDSK#037 Jak zarabiać więcej i nie zwariować. Rozmowa z Danką Piasecką (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Jun 6, 2024 • 0sec

PDSK#036 ABC self-publishingu, czyli rozmowa z Kachną Kraśnianką (podcast)

Samo napisanie książki to stosunkowo łatwy element procesu wydawniczego. Wystarczy mieć pomysł, usiąść przed komputerem i po prostu zacząć pisać. Tylko co zrobić po postawieniu ostatniej kropki? Co zrobić, żeby nasza książka nie została tylko w szufladzie czy w folderze na dysku? Z pomocą przychodzi Kasia Kraśnianka i jej książka pt. „ABC self-publishingu, czyli jak wydać książkę samodzielnie”. Kasia przeprowadzi Was krok po kroku przez wszystkie etapy procesu wydawniczego – od momentu dobierania współpracowników, przez redakcję, korekty, skład, okładki, aż po druk. Wytłumaczy Wam, na czym polega każdy z tych etapów i o czym warto pamiętać. Co więcej – da Wam życiowe, praktyczne wskazówki, bo jest osobą ze świata po drugiej stronie książki. Właśnie dlatego zaprosiłam Kasię do tego odcinka podcastu Po drugiej stronie książki. Porozmawiamy o procesie wydawniczym, o książce „ABC self-publishingu, czyli jak wydać książkę samodzielnie” i o tym, na co warto zwrócić uwagę, zanim uruchomimy tę magiczną machinę prowadzącą do wydania własnej książki – czy to w formie papierowej, czy w formie e-booka. Zapraszam Was do wysłuchania rozmowy z Kachną Kraśnianką, autorką książki „ABC self-publishingu”. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Gościni odcinka: Kachna Kraśnianka Twórczyni Krain L. Pomaga spełniać marzenia o własnej książce. Wspiera self-publisherki na każdym etapie procesu wydawniczego – od tekstu po książkę. Jest ekspertką w projektowaniu graficznym charakternych książek, e-booków i okładek; redaktorką i korektorką. W duszy gra jej pasja do dobrych słów i pięknych obrazów – opiekuje się tekstem oraz z lekkością i polotem otula graficznie książki. Od ponad 10 lat pracuje w książkach. Zaprojektowała ponad 200 książek, e-booków, okładek, tyle samo tekstów przeczytała w redakcji albo korekcie. Wsparła ponad 100 autorek i autorów. Uwielbia szczególnie książki dla dzieci. Stworzyła e-book „ABC self-publishingu, czyli jak wydać książkę samodzielnie”. Jest współautorką książki „Chcę WWWięcej. Jak zarabiać online na swojej wiedzy” pod redakcją Oli Gościniak. Jest też rozmówczynią w książce „Wydaj i nie oszalej. Rozmowy o self-publishingu” pod redakcją Katarzyny Mróz-Jaskuły. Kasię Kraśniankę znajdziesz tutaj. Plan odcinka Rozmowy zakulisowe o premierze książki – warte opublikowania Pierwszy self-publisher Self-publishing dzisiaj – rozwiązanie dla kiepskich książek czy nowa jakość w świecie wydawniczym Praca z książkami czy z ludźmi 5 plusów self-publishingu Druga strona medalu – minusy self-pubu Jak dobrać osoby do współpracy Czy każdy może zostać projektantem albo projektantką książek Transkrypcja podcastu #036 ABC self-publishingu, czyli rozmowa z Kachną Kraśnianką (w przygotowaniu) The post PDSK#036 ABC self-publishingu, czyli rozmowa z Kachną Kraśnianką (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
undefined
Apr 11, 2024 • 55min

PDSK#035 Korekta… i co dalej? (podcast)

Po co uczyć się o poprawności językowej i zasadach edytorskich? Ano po to, żeby zostać korektorem, redaktorem i pracować z tekstem. Tak właśnie myślałam, kiedy tworzyłam Akademię korekty tekstu. Chciałam, żeby ten kurs pomagał osobom, które chcą zawodowo zajmować się korektą. Okazało się jednak, że po pierwsze – kompetencje językowe dają o wiele więcej możliwości. A po drugie – korektorzy nie zawsze są tylko korektorami. Dziś zaprosiłam do rozmowy dwie absolwentki VI edycji Akademii korekty tekstu – Agatę i Asię. Nie będę Wam ich na razie przedstawiać, dziewczyny same powiedzą, czym się zajmują i jak łączą korektę z innymi aktywnościami zawodowymi. Bo okazuje się, że wiedza i doświadczenie właściwe korektorom otwierają wiele dróg. Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne Montaż: Studio Duro Transkrypcja: Franciszek Popielarz Goście odcinka Joanna Seremak Instagram prywatny Instagram korekta Skończyła architekturę, ale pracuje w biurze konstrukcyjnym jako projektantka konstrukcji. Ma za sobą również dwuletnią szkołę dla techników masażystów, na którą się zdecydowała, ponieważ interesują ją tematy medyczne. Czytanie książek zawsze było częścią jej życia, poza tym lubi poprawność językową, a po Akademii korekty tekstu przekonała się, że wiedza z każdej dziedziny jest w pracy redaktora lub korektora niezwykle pomocna. Agata Ogórek Instagram prywatny Instagram logopedia Z zawodu logopedka – pracuje w prywatnym gabinecie i tworzy pomoce logopedyczne. Prowadzi logopedyczne social media, w których uczy logopedki, jak skutecznie prowadzić terapię logopedyczną. Uczy również osoby Głuche języka polskiego. Ukończyła AKT w 2023 roku i obecnie zajmuje się redakcją i korektą. Współpracuje ze składaczką i ilustratorką, z którą tworzy grupę Wydamy z Tobą, w ramach której wspiera self-publisherów w procesie wydawniczym. Plan odcinka Moment zwrotny – pierwsze zetknięcie z redakcją i korektą Korekta i… co dalej? Jak wykorzystać kompetencje językowe poza korektą Metody motywowania się przy nauce nowego zawodu Syndrom oszusta – jak sobie z nim radzić Jak poczuć się pewnie w zawodzie korektora i zacząć na tym zarabiać Co by było, gdyby, czyli raz jeszcze wybieramy ścieżkę kariery Transkrypcja podcastu #035 Korekta… i co jeszcze? Ewa Popielarz: Powiedzcie mi, dziewczyny, czy pamiętacie moment w swoim życiu, kiedy dowiedziałyście się, że istnieje coś takiego jak redakcja, korekta tekstu? Joanna Seremak: Ja nie pamiętam tego momentu, ale ponieważ zawsze czytałam bardzo dużo, to stopka redakcyjna była mi znana z widzenia. E: Czytałaś stopki redakcyjne? J: Czytałam. E: Często ludzie omijają tę stronę. J: Czytałam, nie wiem dlaczego. Zawsze mnie to interesowało: redakcja, korekta, jakieś konsultacje. Ale czym jest redakcja i korekta, tak naprawdę dowiedziałam się w Akademii korekty tekstu. I doszłam do wniosku, że to jest ciekawsze, niż mi się wydawało przed rozpoczęciem Akademii. Takie drążenie i sprawdzanie wszystkiego. O ile kiedyś wydawało mi się to bardzo rozdzielone: tu redakcja, tu korekta, o tyle teraz już wiem, że to się nakłada na siebie i jeżeli robię korektę po redakcji, to zawsze znajdzie się coś, co jeszcze można poprawić. E: To prawda. To są sztuczne rozróżnienia. Jakoś musimy te etapy nazwać, żeby się odnaleźć w procesie wydawniczym, ale nie powinno się stawiać takich dramatycznych granic pomiędzy redakcją a korektą. E: Czyli trochę w ciemno poszłaś na kurs i dopiero potem zaczęłaś zgłębiać tajniki zawodu? J: Trochę w ciemno, ale poszłam też dlatego, że bardzo lubię takie rozgryzanie języka, szukanie właściwych form, sprawdzanie, czy coś jest poprawne. Różne ciekawostki językowe mnie interesują. Na dodatek zauważam miejsca do poprawy w tekstach, Nie mówię o tekstach internetowych, bo tam jest zatrzęsienie błędów, ale o publikacjach typu książka. Zdarzało mi się znaleźć błąd i myślałam: „Hm, jak to jest, że takie rzeczy mają miejsce”. A teraz wiem, że mają miejsce, ale wiele z nich jest usuwanych. E: Jesteś już po obu stronach mocy. Asiu, zostawimy jeszcze w tajemnicy to, co robisz zawodowo, a teraz odbiję piłeczkę do Agaty. Czy Ty pamiętasz moment, kiedy dowiedziałaś się, co to jest korekta? Agata Ogórek: Dokładny nie, ale pamiętam dwa znaczące momenty, a w zasadzie trzy. Oglądałam sto razy film „Holiday” i tam jeden z bohaterów jest właśnie redaktorem, pracuje w wydawnictwie, Wieczorami siedział i sprawdzał, poprawiał książki – jeszcze na papierze. I to zostało gdzieś tam w mojej podświadomości. Poza tym poprawiałam kiedyś mojej przyjaciółce licencjat. Sprawdzałam go pod kątem błędów językowych i takich korektorskich rzeczy. Nie miałam pojęcia, że ktoś taki jak redaktor czy korektor istnieje. Znałam te pojęcia, ale nie do końca je łączyłam z tym, kim są te osoby – to był drugi moment. A trzeci był wtedy, kiedy zobaczyłam Akademię korekty tekstu. Wysłałam link mamie: „Patrz, mamo, ja bym mogła to robić”, a mama mówi: „No, Ty zawsze poprawiałaś ludzi”. E: (śmiech) Ale Ci dała rekomendację. A: Tak! I muszę przyznać, że moja mama kupiła mi kurs na urodziny… E: Pozdrawiamy mamę. A: Akurat we wrześniu mam urodziny, więc idealnie się zbiegło z rozpoczęciem Akademii, bo dosłownie w dzień urodzin dostałam maila od Ewy. Mama tylko dzwoniła od rana: „Masz już, masz już?”, a ja mówię: „Co mam?” (śmiech). E: To była konspira, tak? A: Tak, to była konspira, dostałam od Ciebie maila: „Agata, dostałaś prezent od swojej mamy”. E: Taak, o rany, ja to pamiętam!… Uwielbiam takie sytuacje, uwielbiam takie sytuacje, jak ktoś pisze, że kupuje kurs dla siostry albo dla córki, albo dla żony. Czuję się wtedy jak Święty Mikołaj. A: Wtedy weszłam do panelu kursowego i już wiedziałam, czym jest korekta. E: I tak sobie przygoda trwa. Słuchajcie, dziewczyny, trzeba teraz rozwiać nutki niepewności. Powiedzcie, czym się zajmujecie poza korektą. Zawodowo. A: Jestem logopedką, ale uczę też języka polskiego jako obcego – to jest bardzo blisko korekty. Byłam trenerką wokalną. E: Wszystko związane ze słowem, z głosem. Jeszcze język migowy, prawda? A: Tak, rzeczywiście, uczę języka polskiego migowego. Tego jest tyle, że czasami, kiedy mam wymienić, czym się zajmuję, to trwa, trwa i trwa. Więc tak: uczę języka polskiego osoby głuche jako języka obcego. E: A teraz jesteś też korektorką/redaktorką. Asia, co Ty robisz zawodowo? J: Jestem pod wrażeniem tego, co powiedziała Agata. Uczenie osób z dysfunkcją słuchu języka obcego wydaje się niemożliwe. Ja bardziej prozaicznie – skończyłam architekturę, ale pracuję w biurze konstytucyjnym jako konstruktor, ale oprócz tego mam jeszcze kilka pól, którymi się interesuję. I tak naprawdę każde to pole pomaga mi w korekcie. Jestem po szkole o kierunku technik/masażysta. Poszłam na ten kierunek dlatego, że chciałam mieć kontakt z czymś medycznym, zawsze mnie to interesowało. Chciałam zrobić sobie papier z anatomii, bo jak się samemu uczy, to nie ma się pewności, że coś się wie, a jak się dostanie papierek, to zawsze lepiej wygląda, przynajmniej w moich oczach. Poza tym uprawiam sport. Wśród moich zainteresowań zawsze była też literatura, czytanie jest częścią mojego życia. Agata, mówiłaś o poprawianiu koleżeńsko-rodzinnym – ja też miałam kilka takich przypadków i bardzo mi się to podobało. Ale robiłam to zupełnie nieprofesjonalnie i gdybym teraz przeczytała to, co wtedy uważam za poprawione, to… E: Z każdym rokiem nasza korekta jest coraz lepsza, to zupełnie normalne. Szczególnie jeśli zgłębiamy teorię i przekładamy ją na praktykę. Asiu, powiedziałaś, że inne zawody, zajęcia, inne Twoje zainteresowania pomagają Ci w korekcie. Fajnie by było rozwinąć ten temat, bo jest mylne przekonanie o tym, że najlepsi korektorzy to ci po polonistyce. I że korektorzy powinni być po studiach humanistycznych. Często to przekonanie dochodzi do skrajności, kiedy ludzie twierdzą, że nie można być korektorem po innych studiach. Ty mówisz, że Twoje inne zawody pomagają Ci w korekcie. J: Chodzi o orientację w danym temacie – dzięki tej orientacji wiem, czego szukać i gdzie, gdy trafiam na temat, który zazębia się z tym, co potrafię. Pomaga mi to w wielu przypadkach. Czy to jest powieść, w której pojawia się coś anatomicznego, a ja wiem, że to nieprawda; czy coś technicznego; czy coś dotyczącego sztuki. Nawet jeśli nie mam tych informacji w głowie, to wiem, gdzie szukać, i wiem, że coś tu nie gra, jeżeli nie gra. Nie zrobiłam jeszcze wielu korekt w życiu, ale w każdej, którą mam za sobą, było miejsce, w którego korekcie pomogło mi to, co wiem poza polem redakcyjnym, korektorskim. E: Same umiejętności humanistyczne i wiedza humanistyczna pomagałyby nam, gdybyśmy robili wyłącznie książki językoznawcze, a tak zwykle nie jest. Zrobiłam w życiu kilka tego typu publikacji, kiedy jeszcze pracowałam z teksami naukowymi, ale to naprawdę promil w stosunku do wszystkich innych tematów, jakie przechodzą przez ręce korektorów. Odwrócę to pytanie. Ciebie, Asiu, zapytałam, jak Twoje inne zawody i zainteresowania pomagają Ci w korekcie. Agata, Ciebie zapytam, czy Twoje kompetencje językowe, dotyczące poprawności językowej, wiedza, którą zdobyłaś miedzy innymi na kursie – czy one Ci pomagają w Twoich innych zawodach? W logopedii, w nauce języka polskiego jako obcego i w tych wszystkich innych pięciuset zawodach, którymi się parasz? A: Bardzo mi się przydała ta wiedza, jeżeli chodzi o nauczanie języka polskiego jako obcego. Co prawda wiedzę na temat wielu właściwości języka i jego zasad znałam ze studiów, ale mimo wszystko aż takiej biegłości jak po kursie wtedy nie czułam. Musiałam sobie wszystko sama wyszukać, a teraz, kiedy wyświetlę sobie tysiąc stron wszystkich materiałów, to wszystko znajdę. Wiem, w którym mniej więcej module było dane zagadnienie. Niektóre lekcje nawet pamiętam numerami – te, do których często wracam. Ale też prowadzę teraz Instagrama logopedycznego i kurs bardzo mi się przydał przy tworzeniu treści do internetu. Ja sama nie popełniam aż tylu błędów. E: Jesteś sama sobie korektorką i redaktorką treści internetowych. A: Tak, pomoce logopedyczne na razie też jestem w stanie sama ogarniać, nie zawsze oddaję je do korekty, jeżeli nie są to ogromne projekty. Mogę je przeczytać po tygodniu i poprawić. E: Pewnie, przy krótkich publikacjach można jak najbardziej samemu sobie wykonać korektę. Nie jest to polecane, gdy się napisze długiego e-booka czy książkę – wtedy mimo wszystko lepiej oddać tekst, żeby inne oko na niego spojrzało. Ja też nie oddaję swoich treści do mediów społecznościowych do korekty, tylko po prostu czytam je uważnie po przerwie i mam nadzieję, że wyłapię to, co powinno być wyłapane. A czasem poprawiam też coś po opublikowaniu, jak mi jakaś literówka umknie – i nic się strasznego nie dzieje. Może przekonałyśmy kogoś, że łączenie korekty z inną profesją, pokrewną albo oddaloną, jest dobrym pomysłem na życie, ale na pewno moment przejścia do nowego zawodu jest wymagający, chociażby czasowo. Bardzo często spotykam się z pytaniami, jak to ogarnąć. Czy dam radę pogodzić to wszystko z pracą zawodową, z domem, z rodziną. Jak to było u was? Jak wygospodarowałyście sobie czas na naukę? Jakie miałyście metody? Jak w tym wytrwałyście? Na krótką metę można się jeszcze spiąć, ale najważniejsze jest, żeby wytrwać przez x tygodni i później w uczeniu się czegoś zupełnie od zera. A: Zacznę od tego, że byłam w piątej edycji, ale mimo tego, że bardzo chciałam, nie ukończyłam jej, bo miałam za dużo rzeczy na głowie. Wiedziałam, że zrobię to po łebkach. Ale na szczęście mamy możliwość przejścia do następnej edycji. E: Tacy kursanci to tak zwani spadochroniarze. A: Tak, to byłam ja. Byłam spadochroniarką. Skończyłam szóstą edycję. Jak tego dokonałam? Rada, którą mogę dać wszystkim, to uczyć się na bieżąco. Przez pierwszy miesiąc byłam na bieżąco, oglądałam wszystkie live’y, specjalnie zrobiłam sobie wolne w pracy o 20:30 w poniedziałki, bo wtedy były webinary podsumowujące cały tydzień. Oglądałam Twoje minifeedbacki do naszych korekt. Robiłam te korekty na bieżąco.Miałam notatki. Potem już szło mi troszeczkę słabiej, ale nadal się starałam. Dwie lekcje na tydzień to nie jest aż tak dużo. Szłam idealnie planem, który ułożyłaś, i widziałam, że mam kolejne lekcje odhaczone. E: Najgorzej zrobić sobie zaległości, ale z drugiej strony, jeśli mamy taką sytuację jak Ty w piątej edycji, kiedy coś innego staje się priorytetem, to nie ma się co spinać. Można albo z kolejną edycją przerobić kurs, albo samodzielnie się uczyć między edycjami. Tylko wtedy trzeba mieć troszeczkę więcej zacięcia i samozaparcia, żeby bez harmonogramu i pracy grupowej się zmobilizować. A: Tak, do tego warsztaty były super. Przyznaję bez bicia, że nie na wszystkich byłam, ale jak już byłam, to miałam takie: „No nie, naprawdę można na tyle sposobów zrobić korektę?”. Wtedy się najwięcej nauczyłam, chociaż warsztaty odwiedzało chyba najmniej osób? E: To prawda, jest obawa przed tą formą, bo tam się łączymy z mikrofonem, może nawet z kamerą, ale jak już ktoś zacznie, to zwykle przychodzi do końca. Ciekawe jest to, o czym mówisz – że nauczyłaś się bardzo dużo na warsztatach. Mnie na nich nie ma jako „mentorki”, która mówi: „Tak macie robić”. Nie, to jest praca w grupach, w których są osoby, które dopiero się uczą korekty, a mimo wszystko można bardzo dużo z tego wyciągnąć, chociażby przez to, jak kto podchodzi do tekstu i jak kto patrzy na tekst. A: Tak, pamiętam nawet, że po warsztatach z jedną dziewczyną wysyłałyśmy między sobą tekst. Ona mi dawała uwagi do tego, co ja zrobiłam, wymieniałyśmy się spostrzeżeniami. Te kontakty mi zostały. E: Przemiło mi się tego słucha. Asiu, jak Ty pogodziłaś naukę nowego zawodu z wszystkimi innymi obowiązkami, które już miałaś? J: Pomocne było to, o czym powiedziała Agata, czyli rozłożenie wiedzy w odpowiedni sposób, ułożenie tematów w odpowiedniej kolejności – w zasadzie miałyśmy to podane na tacy. Jak ja to pogodziłam? Mam trochę inny harmonogram dnia niż większość ludzi – jestem ekstremalnym skowronkiem. Ja sobie te wszystkie rzeczy przerabiałam rano. E: Przewróciłam oczami, jak to powiedziałaś, bo ja jestem ekstremalnym nie-skowronkiem. Podziwiam, wolałabym mieć tak jak Ty. J: Ale to ma swoje minusy. Podczas zajęć o 20:30 ja już myślałam tylko o tym, że część mojego mózgu jest już w łóżku. Ale rano jest ten moment, kiedy jeszcze nikt mi nie zawraca głowy, kiedy większość ludzi śpi, a ja sobie wtedy robię rzeczy, które mnie interesują najbardziej. Miałam bardzo dużo frajdy z przerabiania tych materiałów i bardzo mi się podobały zadania praktyczne, korektorskie. E: Tu się zaczyna zabawa. Zaczynają się teksty do korekty i zamieniamy teorię na praktykę – dopiero wtedy zaczyna być widoczne, po co my to właściwie robimy i jak to będzie dalej wyglądało. Bardzo mi się miło słucha tego, co mówicie o harmonogramie. Muszę Wam powiedzieć, że nie było go od samego początku Akademii. Przez pierwsze edycje pytałam kursantów, czy chcą taki harmonogram, i większość odpowiedzi była na nie. Kursanci mówili, że to będzie presja, że jak ktoś nie będzie nadążał, to będzie miał tego bolesną świadomość. Ale widziałam pewne niepokojące sytuacje… W harmonogramie trochę skaczemy po lekcjach, a w pierwszych edycjach AKT bywało, że po miesiącu pewne osoby były cały czas na pierwszej lekcji z pierwszego modułu, czyli na przecinku. Bo stwierdziły, że muszą się nauczyć zasad interpunkcyjnych, zanim przejdą dalej. I dlatego teraz nie zaczynamy od przecinka. Poza tym harmonogram ściąga kolejny obowiązek, mianowicie obowiązek rozłożenia sobie nauki w czasie, podzielenia jej na poszczególne tygodnie. Nie ma już wymówki: „Najpierw muszę to sobie rozplanować, potem zacznę się uczyć”. Nie musisz, wszystko jest zaplanowane. Siadaj i oglądaj albo siadaj i czytaj. Ważne tylko, żeby zachować regularność, bo potem nadrabiać jest ciężko. Najlepiej jest iść razem z grupą, a nawet jak się wypadnie w jakimś tygodniu, to trudno – najlepiej wskoczyć w kolejny. Ile teraz zajmuje Wam czasu procentowo korekta, redakcja w stosunku do innych aktywności zawodowych? A: U mnie bardzo różnie. Wcześniej zajmowała mi o wiele więcej czasu, a teraz tak się złożyło, że pracuję tylko nad książkami, powieściami. Jestem samobójcą – jak trzeba zrobić książkę, to robię ją nawet w 2–3 dni. To są takie rzuty. Ale myślę, że to połowa mojej pracy obecnie. Połowa, a może 40% procent tego, co robię, ale nie codziennie, tylko rzutami. Są też miesiące, że jej jest mniej, ale nie wynika to z tego, że jest tej pracy mało, tylko z tego, że nie zawsze mam czas, żeby szukać zleceń. Ale jak szukam, to zawsze znajduję. E: Jak się łączy korektę z innym zawodem, to często działa to właśnie za zasadzie zrywów, a nie tak, że w każdym tygodniu od poniedziałku do wtorku czy do środy robi się korektę, a w czwartek i piątek coś innego. Dlatego że w korekcie pracuje się projektowo. Robisz książkę, potem masz przerwę, więc robisz coś innego, potem wracasz do kolejnych korekt. Asia, a u Ciebie jak to się rozkłada? J: Ja mam podobnie, ale to kwestia tego, że mam stała pracę. Gdybym miała pracować tylko jako korektor i redaktor, to pewnie szukałabym zleceń, żeby mieć ich na tyle, by wypełnić sobie czas. Ale codziennie coś w korekcie robię, najczęściej redagowanie wciąga mnie na tyle, że każdą wolną chwilę na to poświęcam. W weekend planuję posiedzieć może 2 godziny, po czym robi się z tego 6 godzin. Nie ma tu regularności, ale też nie muszę się spieszyć, bo zawsze sobie zakładam dłuższy czas i mówię komuś, że korekta będzie trwała do 3 tygodni, a za 3 dni wysyłam sprawdzony tekst. E: Idealna współpraca – osoba, która wysyła tekst 2 tygodnie przed czasem. A: Nie wiedziałam, że to się zdarza w ogóle. J: Trzeba sobie ustawić deadline daleko. E: Wiesz, Asia, to nie jest takie proste. Ja jak mam deadline i wiem, że on wypada za 4 tygodnie… Agata się uśmiecha, widzę, że mamy tutaj nić porozumienia. Jak wiem, że on będzie za 4 tygodnie, to – o rany! mam jeszcze 4 tygodnie! Po co będę po 5 stron dłubać, skoro mogę usiąść i zrobić to na raz. To jest taka przypadłość mózgu, nad którą trudno zapanować. Ale miło wiedzieć, że nie wszyscy tak mają. Kolejny raz, Asiu, muszę powiedzieć, że bardzo Ci zazdroszczę. Jakbym się miała z kimś zamieniać na zwyczaje, to zamieniłabym się z Tobą na skowronka i na takie dłubanie sobie korekty po kawałku. A: Ja się podłączam. E: Także, Asia, Ty się tam sklonuj! J: Ja coś wezmę od Was. Myślę, że jak zrobimy wymiankę, to każdy będzie zadowolony. E: No nie wiem, jak się zamienimy na nasze działanie tuż przed deadline’em i spanie do późna, to potem będziesz nas szukać: „A właściwie to wiecie co? Ja jednak rezygnuję”. Skoro zeszliśmy na temat działania głowy, to mam dla Was trudny temat – syndrom oszusta. Próbuję sobie wyobrazić osobę, która słucha tego podcastu i myśli sobie: „Dobra, mogę pogodzić korektę z innymi zawodowymi rzeczami, nie muszę wszystkiego rzucać dla korekty, mogę sobie ciągnąć te dwie ścieżki. Będzie dywersyfikacja, wszyscy polecają, żeby tak robić. Ekstra, dam radę się jakoś zorganizować czasowo, żeby się tego nauczyć. Tylko kiedy przyjdzie ten moment, kiedy będę wiedzieć, że już mam na tyle kompetencji, doświadczenia, by móc zajmować się korektą, redakcją zawodowo i brać wynagrodzenie za swoją pracę?”. Kiedy Wy poczułyście, że to już jest ten moment i możecie wziąć wynagrodzenie za redakcję, korektę tekstu? J: Syndrom oszusta jest u mnie wyraźny od początku, ale z czego wynika to moje szybkie robienie rzeczy? No właśnie z syndromu oszusta! Bo ja się boję, że nie zdążę, bo przecież nie jestem wcale taka szybka, więc muszę się bardziej postarać. Wydaje mi się, że właśnie z tego wynika ta moja terminowość. A kiedy zaczęło się branie pieniędzy za korektę? Pierwsze zlecenie było związane w wydawnictwem uczelnianym – po prostu zaproponowali mi współpracę. Okazało się, że wszystko się podoba. Może nie wiązało się to z zyskaniem pewności siebie i poczucia, że jestem świetna w korekcie czy – nie daj Boże – nieomylna, ale stwierdziłam, że to jest zawsze pomoc dla kogoś, kto pisze tekst. Ewa mówiła to wielokrotnie i myślę, że mogę to powtórzyć: tekst zawsze będzie lepszy. Na pewno nie znajdę wszystkiego, ale widzę, że jeżeli dodam kilka komentarzy, to autor sam zauważa, że bez nim coś byłoby w tekście niejasne, nie takie, jak sam by chciał. Pomijam już nieprawidłowości stricte językowe. Syndrom oszusta u mnie jest bardzo wyraźny, nie sądzę, że kiedyś zniknie, ale żyjemy już w komfortowej relacji. E: Idziecie ręka w rękę. Czy możesz zdradzić, w jaki sposób to pierwsze zlecenie od uczelni do Ciebie trafiło? J: Rozmawiałam z koleżanką, która na tej uczelni pracuje i od słowa do słowa powiedziałam jej, że robię kurs korekty tekstu. Bardzo ją to zainteresowało, stwierdziła, że nie jest zaskoczona, bo zawszę coś nowego robię, i zapytała, czy gdyby miała jakiś tekst, na przykład pracę dyplomową, to czy mogłabym zrobić korektę/redakcję? Powiedziałam, że tak, jak najbardziej. Wtedy padło pytanie: „Ale sprawdzasz wszystko dokładnie, łącznie z danymi?”. Ja mówię: „Tak, sprawdzam wszystko dokładnie, łącznie z danymi”. Po jakimś czasie – byłam już po Akademii dosyć długo – odezwał się ktoś z uczelni z pytaniem, czy mogłabym zrobić korektę i redakcję dla wydawnictwa uczelnianego. Powiedziałam, że jak najbardziej, a oni poprosili o wycenę. Z tym miałam oczywiście wielki kłopot i moja wycena była dość niska, ale miałam już orientację na temat wysokości stawek, bo w Akademii są też informacje na ten temat. Można się zorientować, jaki jest pułap, i jakoś się uplasować między widełkami. Miałam pewność, że jak coś zaproponuję, to nie będzie to cena z kosmosu ani jakaś zupełnie spod podłogi. E: No tak, bo skąd inąd to wiedzieć. Mnie bardzo zależy na tym, żeby kwoty były jawne no, bo niby dlaczego miałyby być tajemnicą. Inaczej nie będziemy w stanie się uplasować – tak jak mówisz – po którejś stronie widełek. Bardzo się cieszę, że się podzieliłaś tą historią. Cieszę się dlatego, że to potwierdza moją tezę – zlecenia nie spadają z nieba. Gdybyś nie porozmawiała ze swoją znajomą, nie powiedziała jej o kursie, nie pochwaliła się tym, co robisz, no to ona by się do Ciebie nie zgłosiła. Nie masz przecież wypisane na koszulce „jestem korektorką”. To byłby zresztą fajny sposób na reklamę, ale lepiej jednak po prostu się odezwać, powiedzieć światu, co robimy, a wtedy świat się do nas zwróci ze zleceniami prędzej czy później. Im więcej będziemy o tym mówić, tym prędzej to nastąpi. Agata, a Ty i syndrom oszusta? A: Kiedy robiłam korekty tekstów w Akademii i otwierałam potem Twoje korekty, to było… Zauważyłam 1% tego co Ty. Robiłam tekst raz jeszcze, a potem jeszcze raz, aż w końcu zauważyłam coraz więcej. Dlaczego robiłam tyle korekt? Bo bałam się Worda. Zaczynamy w Akademii od Adobe, od korekt w PDF-ie. A ja się tak bardzo bałam Worda, że go nie ogarnę, nie ogarnę śledzenia zmian. Stylowanie? Co? Tak się bałam włączyć Worda, że siedziałam i cały czas robiłam tylko korekty w PDF-ie. Stwierdziłam, że jak to opanuję, to może będę gotowa na Worda. Nie żartuję, tak było! Tak się go bałam, a teraz praktycznie tylko w Wordzie pracuję. Naprawdę, miałam jedno zlecenie w PDF-ie, a reszta to Word. W Akademii miałam strasznie duży syndrom oszusta. Że po co? Po co mi to, skoro nie widzę najprostszych rzeczy do poprawy. Przecinki? Każdy może sobie zauważyć przecinki, ale do stylistycznych rzeczy to chyba trzeba mieć to flow, trzeba mieć to coś. Bardzo się tego bałam, ale potem, jeszcze w trakcie Akademii, napisałam maila… Bo posłuchałam podcastu o tym, jak się szuka zleceń. Po drugiej stronie książki – polecam. E: Obiło mi się o uszy. (śmiech) A: Napisałam maila do Konrada Gładyszka. On prowadzi na YouTubie kanał „Między słowami”. Napisałam mu, że uczę się korekty i mogę mu zrobić korektę strony internetowej. Jestem dopiero na kursie, więc będę budowała swoje portfolio i mogę to zrobić za darmo. A on do mnie zadzwonił i się zgodził. Potem zrobiłam mu jeszcze ze dwa zlecenia, już płatne – to było moje pierwsze zlecenie. I to był mój pierwszy mail. W podcaście bardzo dobitnie było powiedziane: „Nie musisz dostać odpowiedzi na pierwszego maila”… E: Psujesz moją teorię teraz, bo ja mówię, że trzeba 100 maili wysłać, żeby się ktoś odezwał. (śmiech) A: No trzeba, to prawda. Ale jak ja wysłałam pierwszego i przyszła odpowiedź, to wyobraźcie sobie moją panikę! Kiedy mam syndrom oszusta! Ale zrobiłam tę korektę i się spodobało. Autor zlecił mi potem zrobienie już płatnej korekty – spodobało mu się. Potem przyszła akcja parowania. Osoby, z którymi pracowałam, też były bardzo zadowolone. Aż byłam w szoku, że aż tak. To powoli wyciszało mój syndrom oszusta. Czasami on się jeszcze pojawia. Robię korektę i mam takie myśli: „Ciekawe, ile pominęłaś. Ciekawe, ile ktoś ci znajdzie błędów”. Pojawiają się takie głosy w mojej głowie, ale potem sobie myślę, że robię to najlepiej, jak mogę, i już chyba nie dam rady lepiej. E: Dasz radę lepiej, za każdym razem będzie lepiej, ale ważne jest to, że w tym momencie dajesz z siebie wszystko. A: Miałam taką sytuację à propos wyceniania się – autorka raz mi napisała, że jest prawie zdecydowana na to, żeby mi zlecić korektę, ale pytała innych redaktorów i stawki różniły się nawet o 80 złotych. E: Twoje były wyższe czy niższe? A: Moje wyższe. Powiedziałam jej, że są różni redaktorzy, często ceny wynikają z niepewności siebie, ale ja wiem, jaką pracę wykonam, i nie mogę za to wziąć mniej, bo wykonam dobrą robotę. Jestem więc teraz na takim etapie, mimo że czasami jeszcze syndrom oszusta się odzywa. E: Mam dreszcze, jak o tym mówicie. Jaka droga została pokonana, to jest niesamowite! Agata, kiedy mówiłaś, że dostałaś pozytywną odpowiedź zwrotną i spanikowałaś, że ktoś chce Cię zatrudnić, przypomniało mi się, że miałam podobną sytuację. Tyle że ja nie wysłałam jednego maila, tylko 80. Dostałam wtedy pozytywną odpowiedź: „Tak, chętnie nawiążemy z panią współpracę. Proszę albo zadzwonić, albo wręcz przyjść do wydawnictwa”. To było wydawnictwo z Krakowa. Wiecie, co ja wtedy odpisałam? Napisałam: „Bardzo chętnie, ale za tydzień biorę ślub, więc może wezmę ten ślub i za 2–3 tygodnie się odezwę”. Wysłałam właśnie 100 maili, ktoś chce mi dać pracę, a ja mówię: „To może za 3 tygodnie”. Tak się strasznie tego przestraszyłam! Ale odezwałam się za te 3 tygodnie i to miejsce dalej na mnie czekało. Głupi ma szczęście. W każdym razie doskonale rozumiem ten strach. Dziewczyny… A: À propos wysyłania maili. Raz stwierdziłam: „Jestem logopedką, to będę wysyłała maile do różnych logopedycznych miejsc z propozycją, że mogę merytorycznie sprawdzać teksty”. No i jedno miejsce mi odpisało: „Wie pani co, korektorek nie potrzebujemy, ale jeżeli szuka pani pracy jako logopedka, to nie ma problemu”. E: Ale popatrz, takie sytuacje po prostu trzeba sobie tworzyć, prawda? Jak się zaczynamy odzywać, Asia rozmawia ze swoją koleżanką na uczelni, Ty wysyłasz mail – dzięki temu te sytuacje się tworzą. One naprawdę nie spadają z nieba, zawsze musi być krok z naszej strony i wtedy dopiero możemy liczyć na to, że wszechświat odpowie. A nie czekać, aż wszechświat do nas zapuka: „Dzień dobry, tu ponoć mieszka jakaś korektorka”. No nie, to się może zdarzyć czasem, ale zdecydowanie rzadko. Dziewczyny, na koniec… A: To może jeszcze… E: Haha, kolejny raz próbuję skończyć i nie da się! (śmiech) A: Ale to ważne. E: Dawaj, dawaj. A: Bardzo dużo zleceń znalazłam na grupach facebookowych dla autorów. To taki mój apel: nawet jeżeli pod danym postem jest już 50 komentarzy typu „zapraszam do mnie”, to i tak zostaw swój komentarz. Zdarzało mi się tyle razy, że ktoś napisał do mnie maila, bo gdzieś w poście zobaczył mój komentarz i mój mail. Nie wiem jak, ale ludzie naprawdę na to trafiają. Zawsze warto zostawić po sobie ślad – to taki mój mały apel. E: Ja bym jeszcze zaapelowała o jedno: jeżeli wszyscy piszą tylko „zapraszam do mnie”, „proszę o szczegóły”, „szczegóły na priv”, warto napisać 2 zdania więcej, odnieść się do ogłoszenia, do tematu, powiedzieć cokolwiek o sobie, o tym, co możemy wnieść do tekstu, dlaczego to my mamy robić korektę. Nie chodzi o to, żeby pisać od razu elaborat, bo nikt tego nie przeczyta, to jest jednak medium społecznościowe i tam ludzie chcą czytać krótkie treści i iść dalej. Ale taki komentarz będzie się wyróżniać spośród 50 innych typu „zapraszam na priv” albo „proszę o maila”. Będziemy zmierzać do końca. Kontakty do dziewczyn są nad transkrypcją tego podcastu. Jeżeli potrzebujecie redaktorki, korektorki albo logopedki, albo projektantki konstrukcji, to zapraszamy. Dziewczyny, do Was mam ostatnie pytanie, troszkę filozoficzne, na zasadzie „co by było, gdyby…”. Gdybyście miały jeszcze raz decydować o swojej drodze zawodowej, to czy coś byście zmieniły? A: Ja zawsze w takich momentach mam w głowie odruchową odpowiedź: „Nic bym nie zmieniła”, ale to nieprawda, wiele rzeczy bym zmieniła. Ale już poza korektą. Na pewno więcej bym śpiewała. Jeżeli chodzi o korektę w mojej drodze zawodowej, to nie widzę minusów. Jestem ogromnie wdzięczna, że dostałam od mamy ten prezent. Zrobiłam kurs, szukałam zleceń i znalazłam je. Tej części mojego życia zawodowego na pewno bym nie zmieniła. Będę w nią jeszcze bardziej inwestować, bo jest dla mnie ważne, że mogę to robić wszędzie – mogę być w Rzymie i pracować jako korektorka. Inne rzeczy z mojej drogi zawodowej bym pozmieniała, ale chyba nie zaczynałabym z korektą wcześniej, może wcześniej nie byłabym na to gotowa. Sam kurs dał mi dużo pewności siebie. Piszę maile do autorów, jestem dla nich drogowskazem, w procesie wydawniczym mogę być autorytetem, szczególnie kiedy pracuję z selfami, a ja w sumie pracuję tylko z nimi. Jeżeli chodzi o korektorską część pracy, to nie widzę minusów. I kocham to. Bardzo. E: Pięknie się tego słucha, Asiu… A: O, wiecie co? Ewa kiedyś mówiła: „Lubię w tej pracy to, że mogę czytać dużo książek”. I rzeczywiście – to, ile się czyta w tej pracy, jest super. Czytasz, bo to jest Twoja praca, ale czytasz i jesteś bardziej oczytana – to ogromny plus. Ewo, czy odpowiedziałam na Twoje pytanie? E: Tak, wyczerpująco, z kropką i wzruszeniem na końcu. Albo z wielokropkiem. J: Mnie też się wspaniale słuchało tego, o czym opowiadałaś, Agata. W swojej drodze zawodowej pewnie pozmieniałabym wiele rzeczy, bo dużo obszarów mnie interesuje. Ale mogę się podpisać pod tym, co powiedziała Agata – ten jeden element, jakim jest korekta, chciałabym zostawić. Gdybym nawet miała możliwość zmienienia przeszłości, to ten klocek zostaje: korekta. Jak wykonuję pracę związaną z korektą i redakcją, to wpadam w takie flow, że w zasadzie nie wiem, kiedy mijają 3–4 godziny. Sprawia mi to przyjemność i myślę, że to jest najważniejsze. Pomijając powody, dla których podejmuje się jakąkolwiek pracę. E: To bardzo istotne – satysfakcja i to, że praca sprawia nam przyjemność. Jak czasem słyszę pytania typu: czy się nadaję do tego zawodu, to od jakiegoś czasu odpowiadam w pierwszej kolejności: „Zastanów się, czy Ci się to nie znudzi, czy rzeczywiście chcesz to robić. Przeczytaj sobie książkę o poprawności językowej i zastanów się, czy chcesz czytać dalej, czy chcesz dowiedzieć się więcej, czy chcesz przeczytać kolejną książkę, kolejny tekst. Jeżeli odpowiedź brzmi TAK, to już pierwszy kamyczek do stosiku, który ułoży się w napis: «Tak, korekta to jest moja droga zawodowa»”. Chciałam tylko na koniec dodać, że ja wcale nie kazałam dziewczynom w ten sposób opowiadać o Akademii. Myślałam, że porozmawiamy sobie ogólnie o zawodzie korektora i o łączeniu go z innymi zawodami, a wypowiedziałyście tyle miłych słów o kursie, o tym, jak Akademia pomogła Wam w drodze zawodowej, że jestem bardzo wzruszona i bardzo wdzięczna za każde słowo. J: To były szczere wypowiedzi. Myślę, że Agata i ja możemy powiedzieć jednym głosem, że nie było żadnego umawiania się. E: Bardzo się cieszę, że to potwierdzacie. (śmiech) J: Tak, potwierdzamy. Ale gdyby nie Akademia, to pewne rzeczy by się nie zdarzyły. E: Wyjdźmy od tego, że gdyby nie Akademia, tobyśmy się nie znały. Agata nie uczyłaby teraz mojego syna, jak wymawiać głoskę „t”, tak żeby mu język nie wychodził przed zęby. Nie spotkałybyśmy się tutaj. To też duża wartość Akademii i w ogóle tego zawodu – że taka fajna społeczność korektorów się stworzyła w Internecie. Nigdy nie przypuszczałam, że będę znała tyle osób w tylu miejscach w Polsce. Mój mąż się śmieje, że gdziekolwiek pojedziemy na wakacje w kraju, a czasem i za granicą, to mogę do kogoś zadzwonić i umówić się na popołudnie na kawę. On nie ma tylu znajomych ze swojej pracy w korporacji. To ogromna wartość – społeczność, która się tworzy wokół tego zawodu. Oby to trwało. J: Tak, to jest jeszcze jedna zaleta – społeczność. Mnie zostało kilka znajomości z Akademii, część na nowo się tworzy, bo okazuje się na przykład na Instagramie, że z daną osobą byłyśmy razem w tej samej edycji. Teraz już się do tego przyzwyczaiłam, ale na początku byłam bardzo mile zaskoczona atmosferą w grupach kursowych czy w społeczności Akademii korekty tekstu. Jakiekolwiek pytanie się tam zada, to dostanie się odpowiedź, która nie będzie szydząca. Nikt nie każe mi myśleć, że nie znam odpowiedzi na podstawowe pytania. E: Bardzo mi na tym zależy. Staram się dbać o to, żeby tę atmosferę utrzymywać, ale nie jest to takie trudne. Wychodzę z założenia, że ludzie są zmęczeni hejtem w Internecie i dogryzaniem sobie nawzajem. Bardzo łatwo i z chęcią akceptują te zasady – żeby po prostu być sympatycznymi, miłymi ludźmi i nie dogryzać sobie nawzajem. Nie jest to wcale takie trudne, żeby taką atmosferę utrzymać w grupie. To zasługa ludzi, którzy do tych grup należą. J: Myślę, że podobni się przyciągają, a jak ktoś jest inny… E: To nagniemy go do swoich dobrych zwyczajów. J: I stanie się podobny! E: Tak będzie. Chodźcie do nas, zobaczycie kawałek sympatycznego Internetu. Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za to dzisiejsze spotkanie, za rzucenie światła na zawód korektora i na to, że to nie jest jedyna droga – nie trzeba być korektorem na pełen etat, żeby się w tym zawodzie spełniać. To była też dla mnie przemiła i bardzo inspirująca godzina. Mam nadzieję, że dla osób słuchających ten podcast też. Dziękuję Wam bardzo. J: Bardzo dziękujemy, było super. A: I ja już nic więcej nie powiem. (śmiech) The post PDSK#035 Korekta… i co dalej? (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.

The AI-powered Podcast Player

Save insights by tapping your headphones, chat with episodes, discover the best highlights - and more!
App store bannerPlay store banner
Get the app