
Po drugiej stronie książki PDSK#034 Czy kurs korekty zrobi z Ciebie korektora? (podcast)
Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera.
To zdanie słyszałam wielokrotnie w dzieciństwie, głównie w żartach, bo moi rodzice bardzo dużą wagę przywiązywali do matury i edukacji w ogóle. Ale pytanie brzmi: czy w odniesieniu do zawodu korektora te słowa mają szansę się sprawdzić? Czy same dobre chęci wystarczą, żeby zostać korektorem/korektorką?
Dobre chęci są ważne, bardzo ważne, ale edukacja też jest niezbędna. Gdzieś musisz zdobyć twardą wiedzę, która umożliwi Ci pracę w tym zawodzie. Czy musi to być nauka na kursie? Nie. Ważne, żeby poznać i zrozumieć zasady, a potem umieć je wdrożyć w praktyce. Kurs może Ci w tym pomóc, ale nie czy jest gwarancją sukcesu? Krótko: nie.
Subskrybuj: Spotify | Apple Podcasts | Google Podcasts | YouTube | Inne
Montaż: Paweł Dudziński
Plan odcinka
- Zasada Pareta w odniesieniu do korekty
- Zalety kursu korekty
- Co poza kursem korekty?
- Słowa klucze: przedsiębiorczość i wytrwałość
- Jedno jest pewne: da się
- Jak mogę Ci pomóc
Transkrypcja podcastu #034 Czy kurs korekty zrobi z Ciebie korektora?
Redakcja transkrypcji: Ewelina Czempik
Korekta: Adrian Gawin
Zasada Pareta w odniesieniu do korekty
Istnieje coś takiego jak zasada Pareta. Niektórzy mówią zasada Pareto, ale nazwisko zakończone na -o powinniśmy odmieniać, więc po korektorsku powiemy: zasada Pareta. I może tę zasadę lekko znadinterpretuję, ale bardzo pasuje mi do tematu tego odcinka.
Zasada Pareta to zasada 20:80, czyli 20% naszych wysiłków przynosi skutek w postaci 80% owoców. Chciałabym podejść do tematu trochę inaczej. Wyobraźmy sobie, że jest pewna pula elementów, o które trzeba zadbać, żeby osiągnąć sukces. Sukces – w naszym przypadku – to będzie praca w zawodzie korektora.
20% z elementów, o które trzeba zadbać, stanowi kurs korekty. I te 20%, czyli ten kurs, jest tak kluczowym składnikiem, że może być odpowiedzialny nawet za 80% efektów. Kurs da Ci zwykle pełną wiedzę teoretyczną – pod warunkiem, że wybierzesz odpowiedni. Istnieją różne szkolenia, które wybiórczo poruszają niektóre tematy, ale jeśli zdecydujesz się na kurs kompleksowy, wiedza będzie niemal pełna.
Zalety kursu korekty
Co da Ci kurs? Przede wszystkim wiedzę i umiejętności praktyczne, które od razu przećwiczysz na tekstach. Da Ci kontakty, wiedzę dotyczącą budowania oferty, powie Ci, gdzie szukać zleceń, a nawet wyposaży Cię w narzędzia do ich szukania. Nauczy Cię korzystania z programów, które są potrzebne do tej pracy i wprowadzi Cię w świat korekty – oraz za kulisy świata wydawniczego. Po kursie będziesz mieć za sobą około 80% drogi, którą trzeba przejść, żeby zacząć zarabiać na korekcie.
Ale uwaga! Potrzebujesz dojść do 100%, żeby móc powiedzieć: „Tak, mogę zarabiać na korekcie, traktuję ją faktycznie jako moją pracę”. I teraz, żeby tę setkę osiągnąć, potrzebny jest jeszcze ogromny wysiłek. Pozostałe składniki, które trzeba dołożyć do kursu, stanowią 80% tej puli elementów, o które musisz zadbać, żeby dojść do celu.
„Kurs sprawi, że będziesz mieć spektakularny efekt już na starcie. Będziesz mieć poczucie, że naprawdę już bardzo dużo wiesz”.
Może się pojawić pewne złudne poczucie, że właśnie nadszedł moment, gdy wszyscy powinni Cię zatrudniać, płacić ogromne stawki, a drzwi wydawnictw i przedsiębiorców same się przed Tobą otwierają. Tak jednak nie będzie. To prawda – po kursie będziesz wiedzieć bardzo dużo. Ale żeby nabrać pewności w tym zawodzie, żeby dojść do tych 100%, kiedy będziesz już naprawdę wiedzieć, co robisz, potrzebujesz przejść jeszcze całkiem sporo kroków. I nie możesz w tym momencie się poddać.
Między tymi proporcjami, czyli 20:80, może się pojawić spora rozbieżność, ale nie chodzi o to, żeby Cię demotywować. Duża część pracy i tak będzie wymagała samodzielnego działania – to etap utrwalania materiału, poznawania branży, wychodzenia do ludzi, nawiązywania kontaktów, nauki sprzedaży, reklamy i przedsiębiorczości. Ta praca jest niezbędna, ale dzięki niej naprawdę uzyskasz gotowość do działania. Jeżeli znajdziesz narzędzie, na przykład kurs, które ułatwi Ci start i pozwoli zrobić pierwszy duży krok, przejdziesz szybciej przez wszystkie kolejne etapy potrzebne do tego, by zacząć zarabiać w tym zawodzie. Taka pomoc przy pierwszej części drogi daje pewność, że się nie zniechęcisz na samym początku.
Kurs wprowadzi Cię w ten świat najprawdopodobniej prostym językiem – dużo prostszym niż słowniki czy podręczniki do nauki języka, poprawności językowej albo edytorstwa. Zapewni Ci ćwiczenia praktyczne i pokaże różne odstępstwa od norm. Czytając publikacje wydawnictw, w których zasady i normy są szczegółowo rozpisane, raczej nie natkniesz się na wiele wyjątków. Wyjątkiem będą tutaj zasady, które są znormalizowane, ale bywa tak, że w jakimś typie publikacji odchodzimy od ogólnie przyjętych zasad – i tego Ci już podręcznik nie powie, bo to mówi życie i doświadczenie. Tego właśnie może Cię nauczyć ktoś, kto od lat pracuje w korekcie lub redakcji i osobiście zetknął się z takimi sytuacjami.
Na kursie nauczysz się, jak przekładać teorię na życie, będziesz mieć też styczność z różnymi typami tekstów do korekty. Samodzielnie trudno jest zdobyć takie praktyki i dostęp do różnorodnych tekstów. To stwarza problem: z jednej strony trudniej sprawdzić się w różnych sytuacjach, z drugiej – trudniej określić, czym naprawdę chcemy się zajmować.
Kurs daje możliwość zadawania pytań i konsultowania się z innymi osobami z branży, a to jest nieocenione. Przez wiele lat pracowałam i uczyłam się korekty sama, co było bardzo trudne i frustrujące. Pytania pojawiają się na każdym kroku, przy każdej publikacji. Samo odwołanie się do zasad nie zawsze pomaga, a czasem wprowadza tylko więcej chaosu, bo trudno zastosować je w konkretnym przypadku. Często pojawiają się też sytuacje, w których trzeba zdecydować, czy ustąpić autorowi, gdy nie zgadza się z zasadą, czy zastosować regułę i narazić się na konflikt. Bez możliwości konsultacji z kimś doświadczonym łatwo poczuć się zagubionym i niepewnym swoich decyzji, obawiać się błędów i tego, jak wpłyną one na opinię o nas jako specjalistach. Jeżeli nie będziesz mieć możliwości konsultowania takich niuansów – a jest ich naprawdę wiele – praca stanie się trudna. To nie są rzadkie wyjątki, które zdarzają się raz na kilka lat. W niemal każdej publikacji pojawią się nietypowe sytuacje językowe lub edytorskie, dlatego warto mieć kogoś, do kogo można się zwrócić z pytaniem – i z kim można się skonsultować.
„Ważne, żeby to wybrzmiało: kurs to nie jest magiczna różdżka”.
Kroki, które warto podjąć poza kursem
Około 80% elementów potrzebnych, by móc powiedzieć: „Korekta i redakcja to mój zawód”, wymaga samodzielnej pracy i zaangażowania. Na kursie wiedza jest Ci podana w przystępny sposób – czy to poprzez przygotowany, dobrze zredagowany PDF, nagrania wideo, ćwiczenia z gotowymi rozwiązaniami, czy szczegółowe wyjaśnienia. Twoim zadaniem jest ją wchłonąć, przyswoić i zrozumieć.
Jednak pozostałe 80%, które jest już związane z praktyką i przedsiębiorczością, jest już w Twoich rękach – i tutaj nikt Cię nie zastąpi. Możesz mieć wsparcie, ale samodzielne działanie będzie niezbędne.
Co mieści się w tych 80%? Po pierwsze – dalsza nauka. Paradoksalnie jest to najłatwiejszy krok, bo kiedy opanujesz podstawy i zrozumiesz zasady, kolejne zagadnienia będą wchodzić do głowy stosunkowo łatwo. Warto czytać książki, przeglądać strony internetowe i śledzić konta korektorów oraz edukatorów. Każdy tekst, który poprawiasz lub analizujesz, uczy Cię czegoś nowego.
Druga rzecz – praktyka. W tym miejscu zaczynają się małe schody, bo skądś te teksty do praktykowania trzeba wziąć, więc trzeba wyjść do ludzi ze swoją ofertą. No i tutaj wchodzimy w żywy język. Pojawiają się te wszystkie niuanse i niuansiki, o których wspominałam.
Punkt trzeci – moim zdaniem najtrudniejszy, na którym niestety najwięcej osób się wykłada – to przedsiębiorczość. Zlecenia nie spadają z nieba, trzeba je sobie wychodzić. Trzeba wyjść do ludzi i to zajmie dużo czasu. Samo przygotowanie oferty, wysyłanie podań i ofert, czekanie na pozytywne odpowiedzi – będzie trwało.
Wytrwałość – klucz do sukcesu w pracy z tekstem
Nie ma jednej złotej rady, nie ma magicznej różdżki. Jest wytrwałość. Im dłużej jestem w tym zawodzie, im więcej rozmawiam z ludźmi, tym mocniej o tym się przekonuję.
„Wytrwałość to jedyny klucz do sukcesu”.
Trzeba po prostu działać – różnymi drogami i na różne sposoby. Ważne jest, by polubić nie tylko samą korektę, czytanie książek i wyłapywanie literówek czy niuansów językowych, ale też całe działanie wokół zawodu: reklamowanie się, kontaktowanie z ludźmi – to niezbędny element pracy.
Nie musisz tego uwielbiać, ale nie możesz traktować jako przykrego obowiązku. Bez tego po prostu nie zdobędziesz zleceń. Częsty błąd początkujących freelancerów to niepostrzeganie poszukiwania zleceń jako części pracy – a to jest integralny element pracy korektora czy redaktora. Załóżmy, że pracujesz trzy, cztery godziny dziennie, ale na początku nie masz tylu zleceń, żeby wypełnić ten czas korektą. Nie możesz po pół godzinie robienia korekty odchodzić do innych zajęć – musisz aktywnie działać, szukać kolejnych zleceń i rozwijać się w tym zawodzie.
Przez długie godziny dopracowujesz swoje portfolio, swoją ofertę i stronę internetową, szykujesz content do mediów społecznościowych, uczysz się obsługi programów – do korekty, redakcji czy tworzenia treści na media społecznościowe – doszkalasz się również z marketingu, ze sprzedaży, z reklamowania swoich usług; wysyłasz maile z ofertami, udzielasz się w grupach, w których są Twoi potencjalni klienci. I – uwaga – to nie są grupy dla korektorów.
„Korektorzy to nie są Twoi klienci”.
Na takich grupach możesz zadać pytanie, możesz dostać wsparcie psychiczne i merytoryczne, ale tam nie ma zwykle Twoich klientów. Oni będą w grupach dla przedsiębiorców, autorów, twórców e-booków i poradników itd. Szukanie ich też jest częścią Twojej pracy. I jak będziesz to robić wytrwale, to te 80% drogi, którą przejdziesz w trakcie trwania kursu, zmieni się w 100%. Nie magicznie – to Ty to zmienisz. I być może ten odcinek drogi od osiemdziesiątki do setki będzie dla Ciebie właśnie najtrudniejszy, ale dopiero, gdy dojdziesz do celu, to wysiłek włożony w naukę nowego zawodu zacznie Ci się faktycznie opłacać i przynosić efekty.Żeby tak się stało, nie możesz wymięknąć po kursie ani zatrzymać się na złudnym poczuciu, że skoro już tyle potrafisz, to jest to koniec drogi – finał i meta, po których zostaje już tylko zbieranie laurów i czekanie na zlecenia. To tak nie działa. Jeśli zostaniesz z takim nastawieniem, jest spore ryzyko, że obudzisz się z poczuciem niesprawiedliwości i frustracji, że innym się udaje, a Tobie nie, że zlecenia nie przychodzą mimo ukończonego kursu. Tymczasem kurs to dopiero początek – a dalsze kroki wymagają konsekwentnego działania.
Samodzielnie do zawodu korektora
To nie jest magiczna różdżka. Po kursie może Ci się wydawać, że wiesz już bardzo dużo i że sporo rzeczy masz przećwiczonych, ale jeśli zapomnisz o tych ostatnich 20% drogi, efekty nie przyjdą. W tym momencie zasada Pareta odwraca się o 180 stopni – teraz 80% wysiłku jest potrzebne, aby osiągnąć te ostatnie 20%, które pozwolą Ci poczuć się pewnie w nowym zawodzie. Nie można wtedy odpuszczać – ale da się to zrobić. Naprawdę się da.
Nie mogę odpowiedzieć Ci na pytanie, czy będziesz korektorem/korektorką po kursie, bo to zależy od Ciebie. Mogę za to z całą pewnością Ci powiedzieć, że się da. Nie mówiłabym tego, gdybym sama nie przeszła tej drogi. Wielokrotnie powtarzałam to w podcaście i podczas webinarów, ale warto jeszcze raz podkreślić: patrząc na czyjeś efekty po kilkunastu latach pracy, łatwo odnieść wrażenie, że przyszły one łatwo i samoistnie i że tej osobie po prostu się udało. Nie, nie udało się, to wszystko jest wypracowane.
Jestem pierwszą i – jak dotąd – jedyną osobą w mojej rodzinie, a nawet wśród moich bliskich znajomych, która zajmuje się redakcją i korektą. Ja sama nic o tym zawodzie nie wiedziałam, kiedy szłam na studia edytorskie. Jestem po mat-fizie! Kształciłam się na inżynierkę, zawód korektora był dla mnie tajemnicą! Uczyłam się sama i sama sobie wszystko wychodziłam. Sama się dowiadywałam, jak tworzyć ofertę i rozkręcać media społecznościowe. Nie miałam żadnego pojęcia o grafice. Przechodziłam od wydawców do self-publisherów, przedsiębiorców i innych zleceniodawców. Szukałam nowych dróg, zastanawiałam się, co zrobić, gdzie szukać zleceń, kiedy te, które wykonywałam, już mi się nudziły.
Dlaczego to robiłam? Bo sprawiało mi to dużą przyjemność i od początku wiedziałam, że chcę to robić. Napisałam sobie w notatkach do tego podcastu: „Wiedziałam, że chcę to robić, bo lubiłam to i nie przestraszyłam się tej drogi”. Ale myślę, że to ostatnie zdanie jest trochę na wyrost. Ja się bałam – bałam się tej drogi bardzo, bo byłam na niej sama. Ona była długa, kręta, czasem wyboista i nie widziałam nic na horyzoncie, kiedy zaczynałam nią iść.
Jak wychodzi się ze szkoły matematyczno-fizycznej, to człowiek wie wszystko, od A do Z, czego ma się nauczyć. Wie, że jak się nauczy tych pięciu wzorów i rozwiąże 50 zadań, to z kolejnymi 150 zadaniami wedle podobnego schematu też sobie poradzi. A tutaj była pustka. Ogromna przestrzeń wiedzy, która na samym początku mnie przytłoczyła, bo nie widziałam końca, nie widziałam tego Z, do którego mam dojść. I bałam się tego bardzo. Coś jednak się wydarzyło, coś istniało i istnieje cały czas w redakcji i korekcie – i właśnie to mnie przy niej trzymało. I trzyma do dziś.
Po kursie będziesz mieć dużo łatwiej, bo zobaczysz metę na horyzoncie. Ja musiałam ją utrzymywać w głowie i nieustannie o niej myśleć, wizualizować ją sobie, żeby nie zrezygnować. Mimo to zdarzały mi się momenty zwątpienia. Zaczęłam wysyłać CV do innych branż. Miałam taki etap, kiedy chciałam rzucić korektę i przez dwa miesiące pracowałam, sprzedając szkolenia dla pielęgniarek. Ale po dwóch miesiącach rzuciłam to, wróciłam z podkulonym ogonem, bo tamta praca to jednak nie był mój świat.
Nie żałuję jednak tych dwóch miesięcy przerwy, bo utwierdziły mnie w przekonaniu, że ja naprawdę chcę redagować, zajmować się tekstami i pomagać ludziom sprawiać, żeby ich teksty były lepsze. Chcę też opowiadać o korekcie. Dlatego stworzyłam Akademię korekty tekstu i pomagam innym przechodzić przez tę drogę. Nawet momenty zwątpienia i chwilowego cofania się na tej ścieżce były potrzebne i istotne.
Twoja droga do korekty – jak mogę Ci w niej towarzyszyć
Kiedyś przeczytałam w internecie takie zdanie: Sometimes you win, sometimes you learn. Przełożyłam je sobie na polski, żeby się troszkę zrymowało: raz się wygrywa, raz się wiedzy nabywa. I trochę tak jest – nie tylko z nauką korekty. Czasem trzeba zrobić krok do tyłu, żeby czegoś się nauczyć i żeby wystrzelić do przodu z nową energią, z nową siłą i z nową pewnością, że to jest droga, którą chce się iść.
Dzisiaj jednym z moich celów jest pomaganie tym, którzy chcą spróbować swoich sił w zawodzie korektora. Ale nie jest to pomaganie magiczne, obiecujące gruszki na wierzbie, tylko rzetelne, merytoryczne i uczciwe. Staram się, żeby takie było, dlatego szczerze Ci mówię: sam kurs korekty – nawet tak dobry jak Akademia korekty tekstu – nie wystarczy, żeby zostać korektorem. Jak wybierzesz dobry kurs, to on Ci bardzo pomoże, ale to od Ciebie zależy, jak tę pomoc wykorzystasz i czy wytrwasz w tej drodze.
Jeżeli wybierzesz Akademię korekty tekstu, to od A do Z przygotuję Cię do zawodu korektora. Chociaż właściwie powinnam mówić, że od A do… powiedzmy R, bo dalsze litery trzeba wypracować samodzielnie. Ale zostanę przy metaforze, że od A do Z – w końcu po Z są jeszcze inne litery: Ź i Ż. Może nie ma ich wiele, ale nauczenie się prawidłowej wymowy i zapisu, tak aby nie mylić ich np. z RZ, czasem wymaga dużo większego wysiłku niż przyswojenie całego prostego alfabetu od A do Z.
Jeżeli wybierzesz Akademię korekty tekstu w tym roku (2024) – na wiosnę, 8 marca – albo w przyszłym (bo kolejna okazja pojawi się dopiero za rok) i pozwolisz mi sobie pomóc – pozwolisz mi przeprowadzić Cię przez tę drogę – możesz mieć pewność, że zrobię wszystko, aby ten proces był dla Ciebie łatwiejszy i przyjemniejszy.
Przekażę Ci wszystko, co wiem. Jak będzie trzeba, to Cię kopnę, żeby dodać Ci trochę rozpędu, ale też poklepię Cię po plecach, podam wodę czy gorzką czekoladę, żeby łatwiej było iść dalej, jak w górach. Będę trzymać kciuki za Twoją wytrwałość i zaciętość, żebyś samodzielnie mógł/mogła spełnić swoje marzenie o pracy z tekstem.
Bo ostatecznie to Ty będziesz autorem/autorką tego sukcesu. Jeśli Akademia korekty tekstu dołoży do niego choć małą cegiełkę, będzie mi ogromnie miło – ale to będzie przede wszystkim Twój sukces.
The post PDSK#034 Czy kurs korekty zrobi z Ciebie korektora? (podcast) appeared first on Ewa Popielarz.
