Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić

Zen Jaskiniowca – zrozumieć i wcielić
undefined
Aug 23, 2017 • 50min

Być jak CONOR McGREGOR 3: życie na własnych warunkach

Mam dla Ciebie dwie wiadomości: dobrą wiadomość i złą wiadomość. Dobra wiadomość brzmi tak: nasze mózgi jest bardzo łatwo programować. To jest jednocześnie i ta zła wiadomość, bo oznacza realnie, że jesteśmy tak samo podatni na dobre jak i na złe wpływy. Mówiąc inaczej, jesteśmy maszynami, które ciągle się uczą. Zwłaszcza wtedy, gdy chcą się uczyć. Neurobiologia mówi nam wyraźnie, że kiedy jesteś w czyjejś obecności, wasze mózgi zaczynają dopasowywać się do swoich częstotliwości. Synchronizujesz się - na poziomie biologicznym - ze swoim środowiskiem. To dlatego tak bardzo pociągają nas charyzmatyczni ludzie, to dlatego lubimy ocierać się o tych, którzy - jak to się ładnie mówi - są WIĘKSI niż życie. I bardzo słusznie, bo o ile kontakt osobisty jest najlepszym i najsilniejszym sposobem, czytanie, oglądanie, słuchanie czy nakierowane wyobrażanie również działają. A tym samym brak bezpośredniego dostępu do źródła inspiracji przestaje być wymówką: mamy dziś narzędzia o jakiś nie śniło się ludziom jeszcze 25 lat temu. Pierwsze wejdź do środka, potem wyjdź na zewnątrz Mam taką swoją teorię. Nie mam pojęcia jak jest z tym u Ciebie, ale u mnie to prawda absolutna. Wiem - po swoich poziomach energii i samopoczucia - że kompromisy mnie osłabiają. Wygaszają. Obniżają moje poczucie samozadowolenia, poczucie wartości i mojej mocy. Sprawiają, że czuję się mniejszy, słabszy, bardziej podatny na zranienie. To może być kilka małych kompromisów albo jeden większy - czyli może chodzić albo o ich ilość albo o ich jakość - ale tak to wygląda. Czuję się wtedy jak gówno. Powodem dla którego tak się dzieje jest to, że życie bywa ciężkie, życie bywa niebezpieczne i życie jest - co do tego nie ma żadnych wątpliwości - związane z cierpieniem. Dlatego tak bardzo potrzebujemy sensu, dlatego tak bardzo potrzebujemy POCZUCIA kontroli, poczucia, czy też ŚWIADOMOŚCI, że mamy wpływ na nas samych (świat wewnętrzny) i na środowisko, w którym jesteśmy (świat zewnętrzny). Co przywraca nam pierwszą myśl tego postu: skoro wiemy, że dość łatwo  na nasz mózg wpłynąć, zobaczmy co zrobić, by ilość kontroli i wpływu zwiększać, by kompromisów było mniej i abyśmy mogli przeżyć życie (jak najbardziej) na naszych warunkach. Frank Sinatra śpiewa o tym, żeby żyć PO SWOJEMU a więc na WŁASNYCH WARUNKACH: https://youtu.be/5AVOpNR2PIs Zanim powiem CO robić, zobaczmy na chwilę JAK  funkcjonujemy. Wspominałem już o tym na blogu nie raz, ale zdaję sobie sprawę, że masz swoje życie i nie zajmujesz się uczeniem tego co piszę na pamięć, zatem parę rzeczy powtórzę - ale obiecuję, tylko tych najważniejszych. Wiemy, że mamy coś takiego jak umysł świadomy i umysł podświadomy. To oczywiście tylko modele, metafory, skróty, które pozwalają nam zrozumieć nas samych nieco lepiej, nie zmienia faktu, że z punktu widzenia naszych tutaj potrzeb, to modele wygodne. Tak więc przy nich zostajemy: świadomość i podświadomość. Wiele jest na ten temat teorii, ale zaproponuję Ci ten model, który uważam za najbardziej zgrabny, wygodny i elegancki. Pomyśl sobie tak: to co nazywamy podświadomością to Twój mózg, mózg rozumiany jako biologiczny organ. Czyli to co jest w czaszce.   Żab na górze to świadomość, ten zgniatany, podświadomość... Umysł świadomy to funkcja mózgu przy czym funkcja absolutnie wyjątkowa, bo ona to właśnie odróżnia nas od zwierząt. Świadomość bowiem pozwala nam na wybór, celowe, zaplanowane działanie, logiczne i racjonalne myślenie. Nasza świadomość pozwala nam żyć z INTENCJĄ. To świadomość jest najwyższą formą człowieczeństwa. Jeśli uznamy, że jako gatunek jesteśmy pół-Bogami, to mózg jest częścią zwierzęcą a umysł świadomy częścią boską. Jeśli zwrócisz swoją uwagę (właśnie nakierowałem strumień światła Twojego umysłu świadomego w wybranym przeze mnie kierunku) na słowo podświadomość to zobaczysz przedrostek POD- sugerujący, kto tu powinien być podopiecznym a kto opiekunem, kto tu ma być podwładnym a kto szefem, kto ma być żołnierzem a kto generałem.
undefined
Aug 16, 2017 • 20min

PODCAST: Czego terroryści-samobójcy i sportowcy uczą nas o skutecznym osiąganiu celów

Generalnie, ludzie nie osiągają celów bo nie znaleźli w tym SWOJEGO SENSU lub nie jest on wystarczająco emocjonalny i osobisty Gdy znajdziesz SWÓJ SENS to znajdziesz i sposób Ludzie myślą w kategoriach historii, narracji i szukamy związku przyczynowo-skutkowego Najważniejsze pytania brzmią: 1) Kim jestem? 2) Czego chcę? 3) Dlaczego tego chcę? 4) Po co tego chcę? 5) Czy jestem gotowy zapłacić cenę? Kiepskie tłumaczenie jest dla mózgu lepsze niż całkowity brak tłumaczenia Eksperyment Skinnera z gołębiami udowodnił, że nawet one łączą wynik z jakiś skutkiem Jeśli znasz SWOJE 'dlaczego'  i znasz SWOJE 'po co'  to masz i przyczynę ('dlaczego') i skutek ('po co') Terroryści-samobójcy znają DOKŁADNIE odpowiedzi na powyższe 5 pytań, dlatego są tak zdeterminowani Czego chcę, co może stanąć mi na drodze i jak sobie z tym poradzę? Gabriele Oettingen i model WOOP czyli mentalne kontrastowanie Przygotuj się na fuck-up ze swojej strony - zazwyczaj to Ty stoisz na swojej drodze, więc DA się na to przygotować Każdy dobry sportowiec przygotuje się na różne warianty, również 'czarne scenariusze' Future pacing: kiedy -> wtedy Przygotowanie się na opór (wewnętrzny i zewnętrzny) i bardzo prosty plan da Ci ogromną przewagę - znacznie większą niż myślenie życzeniowo pod tytułem 'wszystko będzie dobrze i pójdzie jak z płatka' MIEJ PLAN NA OPÓR! Najprostszy plan to... Atak! Presja! AGRESJA! a teraz: Przestań się martwić. ZACZNIJ WYGRYWAĆ!
undefined
Aug 13, 2017 • 1h 7min

DAVID GOGGINS czyli jak być niezniszczalnym dzięki sile umysłu

Jakiś czas temu, w ramach notatki do siebie samego, napisałem na karteczce napomnienie następującej treści: ZWYCIĘSTWO LEŻY TAM GDZIE STRACH I BÓL Dziś będzie właśnie o tym - i to z hukiem.... ... zatem, co robisz, gdy: masz nadwagę (ważysz 135 kg), astmę niedokrwistość sierpowatokomórkową (rodzaj anemii) i wrodzoną wadę serca,  którego wydolność to realnie 25%? Co robisz gdy: masz lęk wysokości boisz się wody i nie cierpisz aerobów? Jak to co robisz? Zostajesz Navy SEALsem, czyli komandosem amerykańskiej marynarki wojennej,  przechodzisz jednocześnie  (jako jedyny człowiek w historii USA) selekcję do Rangersów (z wyróżnieniem) i jednostek specjalnych  amerykańskiego lotnictwa. No i - oczywiście - bez przygotowania i bez żadnego zespołu, zaczynasz biegać ultramaratony: po 160 km i więcej. Żeby nie było nudno i żeby nie poświęcać się jedynie treningowi wytrzymałościowemu, trafiasz w 2013 roku do księgi Rekordów Guinessa za 4025 podciągnięć wykonanych w ciągu 24h. Jego pierwszy ultra-maraton? W celach charytatywnych. 160 km i 24 godziny. We wtorek się zapisuje, w sobotę już biegnie. Zero przygotowania (nie biegał od roku), nadwaga, żadnego zespołu. Tylko żona, składane krzesełko, butelka wody i paczka krakersów. Myślał, że jedzenie i picie zapewniają organizatorzy. Mylił się. Po kilkunastu kilometrach biegnie już z popękanymi kośćmi w stopach. Po 110 kilometrach siada i nie ma siły pójść do toalety. Więc sika po nogach. Krwią, bo wysiadają mu nerki. Zostało mu około 12 godzin i około 50 kilometrów. Zdobywa jakoś jedzenie. Zdobywa jakoś picie. Kończy wyścig. 21 godzin i 21 minut. Poznaj Davida Gogginsa - gościa, który byłby mokrym marzeniem starożytnych Greków oraz Fryderyka Nietzsche z jego koncepcją nadczłowieka. Run David, run! Jeśli ten człowiek Ci nie zainspiruje, jeśli po tym poście wciąż będziesz miał(a) wymówki polecam następującą sekwencję ruchów: lufa usta spust W tym wpisie zobaczysz co ma do powiedzenia w temacie nie-bycia-pipą oraz jakie strategie stosuje, żeby ze słabego, zakompleksionego i sponiewieranego przez życie czarnego chłopaka nękanego przez Ku-Klux-Klan stać się najtwardszym sportowcem na świecie. Nie zapinaj pasów - to będzie CELOWO niebezpieczna podróż. Pierwotnie miałem do słów Gogginsa dodać wiele swoich komentarzy. Zmieniłem zdanie. Bo nie mam zamiaru niczego Ci ułatwiać. Owszem, kilka elementów podkreślę, ale reszta należy już do Ciebie. I zaraz zrozumiesz dlaczego. CIERPIENIE: "Byłem zakompleksionym, przerażonym dzieciakiem i jednym sposobem, by z tym skończyć było celowe przejście przez rzeczy najgorsze z możliwych. Najlepsze co mi się przydarzyło to fakt, że nikt nie chciał mi pomóc. Nikt się nade mną nie użalał. Nikogo to nie obchodziło (...)" "By stać się osobą, którą CHCIAŁEM być zacząłem postrzegać siebie jako najsłabszego człowieka, którego Bóg kiedykolwiek stworzył. Jednak nigdy nie miałem do Niego o to pretensji. I to bycie najsłabszym człowiekiem w historii chciałem przemienić w bycie najtwardszym ze wszystkich ludzi. Aby tego dokonać potrzebne było mi przejście przez piekło - bo tylko w ten sposób mogłem zbudować potrzebny mi mózg - tylko przez BÓL i CIERPIENIE." "Jedynym sposobem dotarcia na drugi, lepszy brzeg jest CIERPIENIE w celu wzrastania. MUSISZ CIERPIEĆ BY ROSNĄĆ. I to Ty musisz zainicjować tę podróż. I może być cholernie ciężko, ale musisz to zrobić." "Wiesz przed czym uciekamy? Uciekamy przed PRAWDĄ. A jedynym sposobem by odnieść sukces jest BIEG W STRONĘ PRAWDY. Niezależnie od tego jak bolesny i brutalny. Ale to Cię zmieni. Zastanowiłem się: 'Co jest do kurwy nędzy nie tak z Davidem Gogginsem? Dlaczego obawiam się własnego cienia?' Wystaw swój tyłek na skopanie, rób to czego nie cierpisz i rób rzeczy, z którymi nie czujesz się komfortowo każdego dnia swojego życia." "Podczas ostatnich 50 km tego 160 kilometrowego biegu zdałem sobie sprawę, że bycie człowiekiem wcale nie musi być aż tak bardzo ludzkie...
undefined
Aug 6, 2017 • 12min

O tym jak się nie zesrać ze stresu i strachu

A więc, dzieci moje, do zapamiętania rzecz prosta, a mianowicie 5P - gdzie '5' to taka cyfra a 'P' to taki literek. NA 5P składają się (rymuję!) - Przepona - Powieki - Po imieniu - Pod wodą - Po prostu PRZEPONA: albo oddychasz przeponowo albo oddychasz klatką piersiową. Innego wyjścia nie ma. Dzieciątka i szczeniaczki oddychają przeponowo - czyli ruszają im się ich wypukłe brzuszki. Wygląda uroczo. Dodatkowo - działa uspokajająco. Tak... z każdym wdechem i z każdym wydechem przypominasz sobie szczeniaczki... W wielkim skrócie - tak oddychać się powinno. Przeponą. Oddychanie klatką generuje stres i wskazuje na stres. Zatem monitoruj się - czy jesteś szczeniaczkiem czy jesteś zestresowanym dziadygą? Sobie połóż dłonie w okolicy splotu słonczego i sprawdzaj - porusza się podczas oddychania czy nie porusza? Balonik wypełnia się powietrzem czy nie wypełnia? Ponoć, fizjologicznie, nie jest możliwe stracenie panowania nad sobą bez utraty panowania nad oddechem. Nie wiem czy tak jest czy nie jest, bo za każdym razem kiedy próbowałem to sprawdzić i oddychałem przeponowo, tak bardzo stresowałem się tym, że w ogóle się nie stresuję, że zaczynałem oddychać klatką... A tak na serio - dobrym ćwiczeniem nauki ŚWIADOMEGO oddychania jest liczenie. Opcje masz dwie: Liczysz w myślach od 1 do 10 w ten sposób: Wdech - 1; wydech - 2, wdech 3; wydech 4 - aż dojedziesz do 10. Wtedy zaczynasz od początku. Pomylisz się - np wdechy stają się parzyste albo policzysz do 17 - od początku. Wersja uproszczona: wdech/wydech - 1, wdech/wydech 2 i tak do 10. Zasada ta sama, z tym, że cyklem jest i wdech i wydech. Nieco łatwiejsze. POWIEKI: jako, że jesteś już szczeniaczkiem wniosek z tego prosty - nie jesteś koliberkiem. Przestań więc trzepotać powiekami jak koliberek skrzydełkami. Chodzi zarówno o częstotliwość mrugania jak i szybkość zamykania powiek (migawki, że tam powiem). Sprawdź, które z was mrugnie pierwsze - Ty czy Osho... Im ludzie bardziej spokojne, tym mniej mrugajo. Ponieważ, jak już wiemy, stan emocjonalny nakręca ciało a ciało nakręca stan emocjonalny, oszukujesz się w kierunku zmiany poprzez ciało - tu oddech i powieki Twoje są spokojne. Mrugaj mniej, mrugaj wolniej - w skrócie. Jak mówi znane rosyjskie powiedzenie: Im mniej mrugajesz, tym spokojniejszym się stajesz. To ostatnie było, oczywiście, z przymrużeniem oka... Dobra, czyli wolno mrugający szczeniaczek. Jedziemy dalej. PO IMIENIU: teraz zrobi się nieco dziwnie. Bo owszem, jesteś szczeniaczkiem, ale do siebie mówisz. Szczeniaczek 2.0 taki... Gadamy do siebie - nawet do kilku słów na sekundę. I wierzymy w to co do siebie mówimy. Problem polega tu na tym, że zazwyczaj nie jesteśmy ani dla siebie szczególnie życzliwi ani sobie szczególnie pomocni. W sumie cofam to co przed chwilą napisałem. Nie gadamy do siebie. Szczekamy na siebie. Czyli jednak szczeniaczek 1.0 panie dzieju... No to czas na update. Kojarzysz te sytuacje, kiedy błyskotliwie i z nonszalancją łatwością doradzasz swoim znajomym ale dar ten znika nagle i bezpowrotnie kiedy masz doradzić samemu/samej sobie? Ducha nie gaście moi wierni. Od tej chwili to Ty będziesz swoim najlepszym doradcą, coachem, mentorem, trenerem, treserem, przyjacielem, powiernikiem, zausznikiem a nawet sierżantem. Właściwy człowiek na odpowiednim miejscu powiedzie Ciebie ku szczęściu... Bo od tej chwili mówisz do siebie w 3-ciej osobie. Mówisz do siebie dokładnie tak, jakbyś mówił do kogoś, komu chcesz POMÓC. Sam dobór słów jest kontekstowy i zależy od sytuacji - bo inaczej gadasz kiedy chcesz kogoś pobudzić a inaczej kiedy chcesz wyciszyć. Nie zmienia to faktu, że mówisz do siebie używając swojego imienia, imienia i nazwiska, ksywy czy zdrobnień. Zdaje się, że w "Bezwstydzie" mówiłem o tym, że moment kiedy zaczynasz mówić o sobie w 3-ciej osobie jest momentem, kiedy zaczynasz wchodzić na dobrą drogę. Tu, mówisz O sobie DO siebie. To bardzo, bardzo proste, przyjemne - i jak pokazują najnowsze badania psycholo...
undefined
Jul 29, 2017 • 37min

Dan Kennedy czyli o tym jak urywać dupę w biznesie

Miał i ma na mnie wielki wpływ. Frank Kern, wierny uczeń mówi o nim "stary zrzędliwy Dan". Nie taki znowu stary i nie taki znowu zrzędliwy, ale fakt pozostaje faktem: nazywany jest profesorem szorstkiej rzeczywistości i jest raczej dla tych, którym bliższa jest Ciemna Strona niż kolory tęczy i tulenie drzew. Nie cierpi mieć pracowników i ich nie ma - ma za to wielu klientów, dzięki którym zarabia, rok w rok, miliony dolarów. Dość imponujące zważywszy na to, że zatrudnia jedynie sekretarkę. Jest jednym z najwyżej opłacanych na świecie copywriterów (stawki zaczynają się od 100 tysięcy dolarów + procent od sprzedaży) i jednym z najlepszych konsultantów biznesowych - o ile Ty przyjedziesz do niego, bo Dan nie lubi podróżować i marnować czasu na lotniskach... Jako speaker występował na scenie między innymi ze znanymi nam już bliżej Donaldem J. Trumpem czy Gene'em Simmonsem. Regularnie pracuje z przedsiębiorcami o majątkach od kilku milionów do kilku miliardów dolarów. I właśnie o takich ludziach dzisiaj porozmawiamy. Obserwując ich z bliska i bez filtra, Dan zauważył powtarzające się wzorce, które - co ważne - KAŻDY może przełożyć na swoje życie. Zanim do nich przejdziemy - moja ulubiona historyjka z Danem - skupiająca jak w soczewce to o czym będziemy rozmawiać. 2010 rok, Dan wchodzi z żoną do muzeum i widzi Rolls Royce'a zrobionego specjalnie dla Deana Martina. "O nie..." mówi żona, bo już wie co się szykuje. "Będę go miał!" mówi Dan. "Tyle to ja wiem..." mówi żona. "Samochód nie jest w żadnym wypadku na sprzedaż!" mówi pracownik muzeum. Godzinę później Dan (z żoną) wyjeżdża z muzeum swoim Rolls Roycem Deana Martina. Dan i Rolls Royce Deana Martina, który był nie-do-sprzedania NAJWAŻNIEJSZE CECHY NAJLEPSZYCH PRZEDSIĘBIORCÓW wg DANA S. KENNEDY: POCZUCIE WYŻSZOŚCI: Idea absolutnie centralna i kluczowa dla całej układanki. Od niej się wszystko zaczyna i o nią się wszystko opiera. Przy czym, wymaga pewnego wyjaśnienia. Ci najlepsi, ci, którzy mają najwięcej i są najwyżej (dzięki własnym osiągnięciom) patrzą na resztę ludzi tak, jak zawodowiec patrzy na amatora, tak jak operator GROM-u patrzy na cywila. Dla nich to zwykli śmiertelnicy, pionki w grze, ludzie bez pojęcia. Przy czym, to poczucie wyższości jest zazwyczaj dobrze ukrywane: nie każdemu bowiem, jak Trumpowi, uchodzi ono płazem. Jednostki, które odniosły największy sukces, to ci, którzy w skrytości własnych myśli WIERZĄ we własną WYŻSZOŚĆ a tym samym w ZASŁUGIWANIE na wielki MAJĄTEK i ogromną WŁADZĘ. - powiedział nie kto inny a sam Andrew Carnegie, pierwszy amerykański miliarder. "Powiem absolutnie szczerze, że najlepsi z tych, z którymi pracuję mają właśnie to przeświadczenie. A będąc jeszcze bardziej szczerym dodam, że sam je posiadam. Czuję się znacznie lepszy od otaczających mnie zwykłych śmiertelników." - mówi sam DK. Oczywiście, przeciwieństwem poczucia wyższości jest poczucie niższości - jeśli masz z tym problem, skorzystaj z BEZWSTYDU i będzie po problemie. "Najważniejszym i największym zwycięstwem jest POKONANIE przekonania, że nie powinieneś wyrażać swojego narcyzmu." Bob Bly w "Bezwstydzie" Dodatkowo, Kennedy wskazuje na realne powody do rzeczonego poczucia wyższości - a mianowicie za tym przekonaniem, za tym głębokim przekonaniem, idą ZACHOWANIA, które je wzmacniają. Pod tym względem, co bardzo wygodne, DK jest behawiorystą: pożycz sobie zestaw przekonań (jestem lepszy od innych) a potem dodaj zestaw zachowań, które Cię w tym utwierdzą. Przekonania te - na początku - wcale nie muszą być "prawdziwe". Możesz pożyczyć je z przyszłości. Uczynisz je prawdą poprzez właściwe zachowywanie się - bo jak przecież wiemy, zachowania nakręcają przekonania a przekonania nakręcają zachowania. Tak więc punkt wejścia może być tu dowolny. Przekonaj się własnym zachowaniem "W większości przypadków to poczucie własnej wyższości jest pierwsze i w większości wypadków jest urojone. Jednak jeśli dodamy do tego CELOWE zachowania,
undefined
Jul 25, 2017 • 40min

Krótko ale długo #1: Jak dać sobie szansę i robić to co trzeba

W Krótko ale długo #1 omawiam z charakterystyczną dla mnie błyskotliwością następujące tematy: Jak NATURALNIE osiągać cele i realizować swoje marzenia Dla czego życie NIE jest podróżą Jaki jest jedyny element, który trzyma Cię w miejscu Dlaczego NIE robisz tego, czego pragniesz O tym, że dobre ego to WIELKIE EGO Jaka jest różnica pomiędzy zwykłym próbowaniem a budowaniem SUPERMOCY Co składa się na trójkąt WYJĄTKOWEJ SKUTECZNOŚCI... ... oraz omówimy to, jak działają wątpliwości Notatki: Główna przeszkoda to strach przed porażką Lęk przed porażką i lęk przed sukcesem to na dobrą sprawę to samo... ... z tego prostego powodu, że obawiasz się, iż sukces okaże się porażką Wątpliwości, lęki i obawy NIE są wynikiem Twojego PRECYZYJNEGO myślenia... ... one są wynikiem Twojego NAWYKOWEGO myślenia Twój potencjał jest jak prezent - czas go rozpakować i zacząć korzystać DAJ SOBIE SZANSĘ zamiast biernie podziwiać czy zazdrościć DAJ SOBIE SZANSĘ zamiast biernie czekać aż ktoś Ci ją łaskawie da Twoim zadaniem NIE jest "poszukiwanie siebie"... ... Twoim zadaniem jest TWORZENIE SIEBIE - codziennie, codziennie, codziennie No i tyle w tym temacie... Najlepszym sposobem przewidzenia przyszłości jest jej współtworzenie... ... dlatego BEZWZGLĘDNIE czyli niezależnie od tego czy Ci się chce) i CODZIENNIE twórz swoją przyszłość 6 słów: DAJ SOBIE SZANSĘ i RÓB CO TRZEBA Twój najważniejszy nawyk: Twój OBRAZ SIEBIE (a.k. a. STREFA KOMFORTU) Życie polega na byciu SKUTECZNYM Co z tego, że "będziesz sobą" jeśli "bycie sobą" nie przynosi Ci tego, czego chcesz? Nie "masz być sobą" tylko masz BYĆ KIM TRZEBA by mieć to czego chcesz ĆWICZENIE: odpowiedz na to pytanie: "Kim musiał(a)bym być, by NATURALNIE osiągać wyniki, których pragnę?" Już teraz zacznij być sobą Z PRZYSZŁOŚCI Naturalne = nawykowe = podświadome = część obrazu siebie Jeśli staniesz się osobą, której dany wynik przychodzi naturalnie... ... wyniki zajmą się same sobą, naturalnie! KIM MAM BYĆ BY MIEĆ CZEGO CHCE? Wejdź w tę postać tak, by poruszyć swoje EPO: emocje, percepcje (wyobraźnię) i odczucia ZOSTAŃ AKTOREM WŁASNEGO IDEAŁU: zachowuj się właściwie, mów właściwie i wyglądaj właściwie (z pkt. widzenia wyniku) czyli zostań TERAZ tym, kim chcesz się stać w przyszłości NIE ANALIZUJ; NIE ZASTANAWIAJ SIĘ - zaufaj temu procesowi Zostań kim trzeba by robić co trzeba by mieć to, czego pragniesz Dla wielu życie JEST podróżą, bo zmierzają donikąd jako pasażer Uważaj na swoje metafory ("życie jest podróżą") bo metafory stają się rzeczywistością Dla osób, które chcą żyć ŚWIADOMIE życie NIE jest podróżą Od kiedy to JECHAĆ jest ważniejsze od DOJECHAĆ? Dla osób tych życie jest TRENINGIEM Zasady treningu: 1) Wizja końca 2) Linia prosta 3) Podstawowe ruchy 4) Serie i powtórzenia 5) Małe zwycięstwa Trening jest ZAWSZE aktywny i wymaga bycia ŚWIADOMYM (w przeciwieństwie do podróży) Jednocześnie TRENING zakłada, że nie będzie wychodzić, że będą niepowodzenia (w przeciwieństwie do podróży) KAŻDE ZWYCIĘSTWO OPIERA SIĘ O NIEPOWODZENIA i PORAŻKI Bądź dla siebie ŻYCZLIWYM TRENEREM: zobacz co nie wychodzi i wprowadź poprawki... ... bez oceniania, bez wyrzutów i bez jechania po własnym ego Jesteś tym co trenujesz WRACAJ NA LINIĘ PROSTĄ Gdybyś w dzieciństwie znał(a) pojęcie PORAŻKI, to do dziś nie umiał(a) byś chodzić! "Jeżeli chcesz zwiększyć ilość sukcesów, musisz PODWOIĆ ilość NIEPOWODZEŃ." - Thomas Watson Jedyna PRAWDZIWA porażka to NIE DAĆ SOBIE SZANSY Nie ma ludzi leniwych czy bez ambicji - są tylko przestraszeni Początkiem końca jest wygaszanie swoich pragnień i udawanie, że Ci nie zależy LENIWY brzmi lepiej niż PRZESTRASZONY, BEZ AMBICJI brzmi lepiej niż BEZ JAJ Im mniej ATAKUJESZ tym GORZEJ się ze sobą czujesz... ... a im gorzej się ze sobą czujesz, tym JESZCZE MNIEJ atakujesz
undefined
Jul 21, 2017 • 46min

Jak psychologia sportowa zwiększy Twoją skuteczność

Oto zapis mojej rozmowy z zawodnikiem MMA. Jako, że życie to konflikt i walka, przyda się również i Tobie. Niezależnie od tego czym się zajmujesz. To że odczucie jest nieprzyjemne, nie oznacza że jest "złe" Pytanie nie brzmi czy odczucia i emocje są "dobre" czy "złe" - chodzi o to czy są korzystne czy nie Intencja Twoich emocji i odczuć jest ZAWSZE pozytywna Im masz więcej władzy nad sobą tym wyższa jakość Twojego życia Twoja JEDYNA władza leży w przestrzeni pomiędzy BODŹCEM a REAKCJĄ Mówiąc inaczej: nie jesteś zwierzęciem, masz WPŁYW na swoje reakcje Twoja reakcja może być Twoją DECYZJĄ A co Ty najczęściej trenujesz? "TO TRUDNE" nie oznacza niemożliwe i nie jest wymówką by tego nie robić Ponieważ pomiędzy bodźcem a reakcją leży Twoja jedyna władza, w ramach treningu WYSTRZEGAJ SIĘ SWOICH PIERWSZYCH ODRUCHÓW (Talleyrand) Jak mawiają Navy SEALs: Wolno to płynnie, płynnie to szybko Nie potrzebujesz się "naprawiać" - już teraz masz możliwość decydowania o swoich reakcjach Twoim zadaniem NIE jest "panować nad emocjami" bo nie da się nad nimi panować zawsze i wszędzie... Twoim zadaniem JEST panowanie nad Twoją REAKCJĄ na to co czujesz... bo dużo łatwiej i pewniej jest zapanować nad tym co robisz niż nad tym co czujesz Władza NIE leży w "się czuciu" czy "się nie czuciu"... Twoja WŁADZA leży w Twoim "robieniu" lub "nie robieniu" CZUJ CO CZUJESZ ALE RÓB CO TRZEBA - bo liczy się tylko WYNIK Wiesz czego chcesz? Robisz co trzeba? Czy możesz mieć w życiu większą przewagę i ważniejszą świadomość niż ta, że zrobisz to co trzeba niezależnie od tego co myślisz i czujesz? CI KTÓRZY ROBIĄ, MOGĄ ZRÓB CO TRZEBA A ZDOBĘDZIESZ SIŁĘ (a nie odwrotnie, bo siła jest wynikiem robienia, a nie robienie wynikiem siły) Przestań zajmować się "optymalnym stanem" - zajmij się robieniem Swoim stanem zarządzasz nie przez zarządzanie swoim stanem tylko przez ROBIENIE TEGO CO JEST DO ZROBIENIA (a Twój stan podąży za Tobą) Ludzie, którzy Ci imponują ("idole") nie są od tego, żeby w wyniku porównań wpadać w kompleksy niższości... oni są po to by - jak latarnia morska - pokazać Ci ile można osiągnąć, co jest możliwe i aby DODAĆ CI ENERGII 99% psychologii to nie psychologia sukcesu i osiągnięć, tylko psychologia przywracania ludzi do "normalności" (bycia przeciętnym) Szukasz akceptacji czy szukasz wyników? Nie wierz we WSZYSTKO co czujesz LINIA PROSTA to geometryczna formuła sukcesu... Twoim zadaniem jest przejść z punktu A (gdzie jesteś teraz) ... do punktu B (czyli tam gdzie chcesz być) Władza osobista oznacza ŚWIADOMOŚĆ i WYBÓR Kluczem jest PSYCHOLOGICZNA ELASTYCZNOŚĆ (emocjonalne MMA) DETERMINACJA = gniew +  wpływ ("mogę coś z tym zrobić!") FRUSTRACJA = gniew + bezradność ("nie mogę niczego zrobić!") Nie zaniżaj lotów. Popraw skuteczność. Warunkiem ODWAGI jest strach czy lęk i działanie POMIMO Skąd wiesz że czujesz lęk a nie EKSCYTACJĘ i MOBILIZACJĘ? Trenuj, pracuj i koncentruj się na tym, żeby urwać przeciwnikowi łeb Nie ma niczego złego w tym, że się nie boisz - złe jest to, że strach Cię zatrzymuje Amen! MODEL MORITY: Zaakceptuj wszystko co czujesz Pamiętaj o swojej intencji Zrób to co jest do zrobienia Przestań się martwić. ZACZNIJ WYGRYWAĆ!
undefined
Jul 17, 2017 • 20min

Użyteczny egoizm: jak być silnym, skutecznym i kompletnym człowiekiem

Notatki z nagrania: A co jeśli już bardziej gotowy/gotowa nie będziesz? Patrz na świat NIE z punktu widzenia "dobra" i "zła" tylko tego jakim on JEST naprawdę bo tylko to może zapewnić Ci skuteczność (czyli nie walcz z prawem grawitacji - wykorzystuj je!) Jaką dziś masz wymówkę? https://youtu.be/PkjvPCiX5ZA Zacznij używać siebie zamiast być używanym/używaną przez własne myśli czy stany emocjonalne Aby być kompletną i pełną osobą musisz czuć (i wykorzystywać) ZARÓWNO to co "dobre" jak i to co "złe", to co przyjemne i to co nieprzyjemne (kiedy trzeba agresja, kiedy trzeba łagodność, ale zawsze elastyczność) Bądź WSZYSTKIM, bądź "paradoksem", łącz sprzeczności Twardość to ELASTYCZNOŚĆ Nie ma czegoś takiego jak "negatywne" emocje - wszystkie emocje i odczucia mają pozytywną intencję i są jedynie INFORMACJĄ Masz być własnym MENADŻEREM i sobą zarządzać a nie scedować WŁADZĘ i czekać na to, co się stanie Optymizm jest przereklamowany - liczy się pozytywne działanie a nie jedynie pozytywne myślenie Jak myślisz, co było pierwsze: nie robisz bo czujesz się "źle" czy czujesz się "źle" bo nie robisz? Najlepsza rada? Bierz się za trudne jakby było łatwe! A co jeśli Twoje złe samopoczucie jest informacją, wezwaniem do działania a nie do użalania się nad sobą? Steve Jobs jako przykład kompletnej osoby, używającej i "jasnej" i "ciemnej" strony Poczucie winy odnosi się do Twoich czynów ("zrobiłem źle") a poczucie wstydu do Twojej tożsamości ("jestem złym człowiekiem") "Kompletna i pełna jednostka to ta która i sparowała z Diabłem i chodziła pod rękę z Bogiem." - Carl Gustav Jung ("człowiek paradoks") Na dobrą sprawę nie ma altruizmu bez egoizmu Skoro odczucia "negatywne" bardziej motywują - dlaczego nie chcesz wykorzystywać ich do osiągania własnych celów? Myśl w kategorii: skuteczne - nieskuteczne, użyteczne - nieużyteczne a nie "dobre" - "złe" No więc? Co byś zrobił(a)? I co z tym TERAZ zrobisz? Są tylko dwa rodzaje stanów: stan z punktu widzenia Twojego celu użyteczny i stan z punktu widzenia Twojego celu nieużyteczny Nie chodzi o Twoje nadzieje. Chodzi o Twoje decyzje Bezwzględność to NIE okrucieństwo tylko mentalna i emocjonalna dyscyplina - robisz to co ma być zrobione niezależnie od własnego samopoczucia i wygody Owszem, Ty istniejesz dla świata ale jednocześnie świat istnieje też dla Ciebie - więc korzystaj! ("Nie da się wykluczyć, że cały Wszechświat istnieje wyłącznie dla mnie." - Bill Gates) Masz, w stosunku do siebie, OBOWIĄZKI - jeśli je zaniedbasz, zapłacisz cenę (np. alkoholizm, narkomania) "Społeczeństwo jest podstawowym przeciwnikiem zdrowia psychicznego jednostki." - Andrew Salter Jak piesek służy? Zalecenia Saltera dla osób introwertycznych: EGOIZM; AGRESJA i SADYZM (patrz tu) Przeciętne społeczne standardy są dobre dla przeciętnej osoby - jeśli chcesz czegoś WIĘCEJ, musisz być PONAD tę przeciętność Nie chodzi o to, żeby zrywać z obowiązują moralnością i zasadami, tylko, żeby lekko się "rozepchać", wynegocjować sobie nieco lepsze warunki... Polub konflikt, rywalizację, walkę i przezwyciężanie - w imię KONSTRUKTYWNYCH celów (a nie demolki i destrukcji) Lektura dla chętnych i odważnych: Max Stirner "Jedyny i jego własność"  Wydawnictwo Naukowe PWN Przestań się martwić. ZACZNIJ WYGRYWAĆ!
undefined
Jul 13, 2017 • 59min

Być jak Conor McGregor 2 – Prawdziwa afirmacja życia

To nie będzie liniowy post, w tym sensie, że poruszę kilka wątków i - pisząc te słowa w tej chwili - nie mam pojęcia czy zepnę to później w całość. Co nie ma większego znaczenia, bo ani życie ani nasza podświadomość nie są liniowe. A taki jest mój plan - wprowadzić zmiany na poziomie Twojej świadomości, podświadomości a co za tym idzie, całego życia. To była pierwsza sprawa. Druga sprawa jest taka, że przeglądam sobie notatki na podstawie których ten post powstaje i widzę, że samego Conora tutaj prawie nie ma. Z tego prostego powodu, że służy on tutaj jedynie jako punkt odniesienia, jedynie jako inspiracja do tego, co można ze swoim życiem zrobić. Tak więc nie ma znaczenia czym się zajmujesz albo czym chcesz się zajmować. Conor McGregor jest po prostu żywym symbolem, przykładem że można. Skąd wiesz, że się (nie) uda? Zresztą, każda osoba, która próbuje ślepo i wiernie go naśladować pokazuje, że nie rozumie mechanizmu jego sukcesu - Conor odnosi sukcesy głównie dlatego, że jest inny i nie naśladuje nikogo - co nie oznacza, że nikim się nie inspiruje (wpływy Floyda są bardzo, bardzo wyraźne, więc w pewnym sensie, Conor będzie walczył ze swoim mentorem). A teraz, po to, aby zainspirować Ciebie, poznaj faceta, który nazywał się Walter Kaufmann - a przedstawię go następującym cytatem: "Pozostańmy w nadziej na życie wieczne dla ludzi, którzy nie wiedzą co ze sobą zrobić, marnotrawiąc czas na czytanie magazynów i oglądanie telewizji (...) Życie, którego ja pragnę nie jest życiem, które mógłbym znosić wiecznie. To życie pełne intensywności, cierpienia i tworzenia, czyli wszystkiego tego, co czyni życie wartościowym a śmieć mile widzianą. Bo żadnego innego nie chcę. Ani też nie chciałbym żyć wiecznie." - Walter Kaufmann Parę rzeczy, które warto o facecie wiedzieć: Walter Kaufmann, co najważniejsze, żył dokładnie tak jak głosił - intensywnie, twórczo, nie bojąc się "ryzyka", nie bojąc się krytyki i nie bojąc się tego, co powszechnie nazywa się porażkami. Czyli przeszedł najważniejszy test spójności: robił to co mówił. Napisał kilkanaście książek ale najbardziej znany jest jako tłumacz (z niemieckiego na angielski) dzieł Nietzsche, dlatego jego życie było inspirowane tym niemieckim filozofem. Bycie żydowskim tłumaczem dzieł Nietzsche tuż po II wojnie światowej było mniej więcej tak samo na miejscu jak przyznanie się na  niedzielnym rodzinnym obiedzie w Toruniu, że jest się gwiazdą gejowskiego porno. Medali za to nie przyznawano, że tak to ujmę. Nawet nie próbuj odpowiadać... Nie zmienia faktu, że cel Kaufmanna był prosty: SPROWOKOWAĆ ludzi do myślenia. Dosłownie. "Nie ma lepszego sposobu na to, by ludzie zaczęli myśleć niż bycie prowokacyjnym" pisał. Głosił, że owszem, nasze życie jest tragedią, ale tragedią, którą możemy przywitać z otwartą przyłbica, z zachowaniem wielkości, godności i piękna. Owszem, ostatecznie wszyscy polegniemy, ale nie oznacza to, że mamy kurczyć się w kącie z podwiniętymi ogonami. Oznacza to, uczył Kaufmann, że mamy żyć intensywnie, twórczo i odważnie - bo tylko takie życie ma sens. Zupełnie jak w tym powiedzeniu, że: Nie liczy się wielkość walczącego psa tylko wielkość waleczności w psie Zdaniem Kaufmanna, Twoje życie powinno wyglądać jak życie bohaterów dramatów Szekspira: nieidealni ludzie walczący o wielkość w nieidealnym i tragicznym świecie. Tu jest sens, tu jest dramat, tu jest właśnie całe piękno tragedii życia. Jego tok rozumowania był bardzo prosty: owszem, życie to cierpienie, nie ma co do tego wątpliwości, ale unikanie cierpienia miałoby sens tylko wtedy, gdy czekało Cię życie wieczne. A nie czeka. Jesteś tu na chwilę - nie wiadomo jak długą - więc przestań unikać i bierz się do twórczej roboty, bo cierpienia nie da się pozbyć - ale można nadać mu sens i nadać mu kierunek. Bo skoro cierpisz i tak i tak - dlaczego nie cierpieć w imię tego, co Cię kręci? Kaufmann był chłopakiem, który w swoich książkach szczególnie się nie opieprzał - bycie prowokacyjnym oznacza również byci...
undefined
Jun 19, 2017 • 35min

Seks, status i sens czyli wszystko sprowadza się do władzy

Parę dni temu wrzuciłem na fanpage ZenJaskiniowca kilka moich przemyśleń dotyczących tego, co nami rządzi. Jeśli ich nie znasz, oto one. Jeśli je znasz - polecam odświeżyć pamięć, bo dziś pójdziemy głębiej. .......................................................................................................................................................... LUŹNE PRZEMYŚLENIA Tak sobie wczoraj doszedłem do wniosku, że (generalizując) ludzkim życiem rządzą 3 litery S. 3) SEKS - w znaczeniu popędu, siły biologicznej, potrzeby przekazania genów, ale i przyjemności oczywiście, jako że to przyjemność ma zwiększać szansę, że będziemy się rozmnażali. Powszechnie uważa się, że to właśnie seks rządzi światem. Jestem nieco innego zdania, dlatego jest na honorowym, ale 3-cim miejscu. "Na tym świecie wszystko sprowadza się do seksu. Poza samym seksem, który sprowadza się do władzy." - Oscar Wilde 2) STATUS - jeśli znasz już "Amię Małp" czyli dokument Discovery, o którym parę dni temu wspomniałem, to wiesz, że tak one (szympansy) jak i my (ludzie) jesteśmy stworzeni do życia w grupie. Grupa to, oczywiście, hierarchia, czyli jedni są wyżej a inni są niżej. W "UWOLNIJ ZAKŁADNIKA - dlaczego nie osiągasz celów i jak to zmienic" omawiam połączenie serotoniny i statusu - w skrócie, im wyżej jesteś, tym lepiej się czujesz - i fizycznie i emocjonalnie. Powiedziałbym (napisał?) tak: Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o STATUS. Ludzie zrobią wszystko / wiele aby, w najgorszym wypadku, nie zaniżać swojego statusu (jak bardzo lubisz kompromitować się publicznie?) a najchętniej, żeby swój status podnosić. Zaryzykuję, że to co nazywamy "obrazem siebie" czy "poczuciem wartości" to inna, wewnętrzna forma postrzegania naszego statusu - w oczach własnych i oczach innych ludzi. I nie oszukujmy się - z punktu widzenia istot społecznych, to co inni myślą o Tobie jest ważniejsze niż to co myślisz sobie przed lustrem Ty. Im wyższy STATUS tym więcej możliwości SEKSU - i, że tak nieładnie określę - seksu z materiałem genetycznie bardziej atrakcyjnym. Gdybyśmy zatrzymali się na poziomie wspomnianych szympansów (a wielu, Bóg mi świadkiem, tam się zatrzymało) to byłoby na tyle: SEKS i STATUS. Ale... mamy jednak dar i przekleństwo (czasami, tylko czasami!) ŚWIADOMOŚCI. Co prowadzi nas, do tego, co moim zdaniem jest NUMERO UNO Subtelne podkreślenie swojego statusu jeszcze nikomu nie zaszkodziło... 1) SENS - który wynika z potrzeby kontroli. Życie jest - nie oszukujmy się - cierpieniem. Nie mówię, że wyłącznie, ale w sporym stopniu. I właśnie po to Ci SENS - żeby to cierpienie umieścić w jakimś kontekście. Co jest tym sensem - powiem dość cynicznie - to nie ma większego znaczenia, z tego prostego powodu, że byle jaki sens jest lepszy niż jego brak. Weźmy przykład pierwszy z brzegu: przypowieść o Hiobie. Miał, powiedzmy to sobie szczerze, dość przejebane, ale "przeramowanie" tego przejebane jako próbę wiary nadaje cierpieniu sens. Twoje cele, marzenia, plany - to jakiś SENS właśnie. W skrócie, SENS to jakaś NARRACJA, historyjka, interpretacja, którą przyjmujesz, żeby cierpienie mniej bolało, żeby życie było bardziej znośne - lub lepsze, po prostu. Nietzsche mówił - i mówił słusznie - że naszym największym wrogiem jest NIHILIZM - czyli brak sensu właśnie. Kiedy oznajmił, w znanych słowach, że "BÓG UMARŁ" to nie chodziło mu o to, że umarł dziadek z brodą mieszkający w chmurach, tylko właśnie pewien PORZĄDEK RZECZY, pewien SENS, który religia sobą reprezentowała. W skrócie - stare wartości zostały naruszone "dzięki" rozwojowi przemysłu i nauki, ale nie pojawiły się nowe. A raczej, te nowe się nie sprawdzają. Czyli ten brak SENSU prowadzi do nihilizmu i DEKADENCJI. Im więcej wyparcia, tym więcej nihilizmu. Im więcej nihilizmu, tym mniej władzy. Do pierdolnika, frustracji i konfuzji, mówiąc bardziej dosadnie. Podam Ci przykład, który łączy 3S - załóżmy, że młode małżeństwo decyduje się na dziecko. Są typową parą,

The AI-powered Podcast Player

Save insights by tapping your headphones, chat with episodes, discover the best highlights - and more!
App store bannerPlay store banner
Get the app