Donald Trump skrócił termin, do którego Rosja ma dokonać znaczącego postępu w kierunku zakończenia wojny na Ukrainie. Amerykański prezydent oczekuje, że stanie się to najpóźniej w ciągu 10-12 dni. W połowie lipca dał Moskwie 50 dni i zagroził sankcjami oraz cłami, jeżeli nie zobaczy działań na rzecz pokoju.
Trump powiedział, że nie dostrzegł żadnego postępu w tej sprawie i że Putin wciąż posyła rakiety w kierunku Ukrainy, zabijając niewinnych ludzi.
Kreml nie odpowiedział niezwłocznie na słowa prezydenta USA. Bliski współpracownik Władimira Putina, Dmitrij Miedwiediew, napisał z kolei w mediach społecznościowych, że „gra w ultimata”, którą prowadzi Trump, może doprowadzić do wojny z udziałem Stanów Zjednoczonych.
łumaczy Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską.