Kazimierz Gajowy, gospodarz Studia Bejrut w Radiu Wnet mówił, że komunikaty dotyczące ewakuacji nie obejmują już pojedynczych miejscowości, lecz całe obszary południowego Libanu oraz cztery dzielnice Bejrutu. W jego ocenie to wywołało masowy ruch ludności, który porównał do „biblijnego exodusu”.
Relacjonował, że ludzie uciekają w pośpiechu, zabierając przede wszystkim dzieci i dokumenty. Według jego słów w trakcie ucieczek dochodziło do niebezpiecznych zajść, a w chaosie miały paść nawet strzały oddawane przez armię libańską.